Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu

<< < (38/42) > >>

Izabell:
Elfka wcale nie płakała. Miała raczej problemy ze swoją bezradnością oraz zachowaniem Melkiora.
- Mieliśmy przeżyć noc w puszczy i w miarę możliwości uzdrowić to miejsce - odparła Izabell, wskazując na chore drzewo. Zaatakowały nas jakieś bestie, nawet nie wiem, czy ich truchła dalej tu leżą[/i] - dodała.

Drasul:
Osobnik z rogami opatrzył Erica, rozejrzał się po polanie, gdzie leżały truchła wypaczonych kretoszczurów. Podszedł do drzewa zbadać czarne ropienie.



- Skażenie czarną rudą, tak liczne ostatnimi czasy. Pomogłaby tutaj silna magia życia. Będę musiał zwrócić się o pomoc do jednorożców lub któregoś z druidów. Nic tutaj nie zdziałamy. Raczej żadnego nie znacie. Inaczej nie stalibyście tutaj tak bezsilni. Waszemu kumplowi nie grozi nagła śmierć ale nie obiecuje, że skończy się to dla niego dobrze. Potrzebuje mikstur leczniczych, mój opatrunek zatamował jedynie krwawienie. Ach gdzie moje maniery. Za długo przebywam w głuszy. Nazywam się Tragis, jestem noooo cóż, jestem myśliwym w konkordacie puszczy i kniei.

Izabell:
Elfka przelotnie rzuciła okiem na Melkiora.
- Ja jestem Izabell. Jak widzisz, nasz test przed dołączeniem do konkordatu, bo po to to wszystko robimy, nie idzie najlepiej... - odparła. - Co możemy teraz zrobić? - zapytała jeszcze, patrząc na Erica.

Melkior Tacticus:
- Melkior. - przedstawił się - Miło mi poznać.

Drasul:


- Wezmę tego przyjemniaczka na ręce, wracajmy na główny trakt poza lasem. Nie zostawię was w kniei samych, obawiam się czy przeżyjecie. Idziemy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej