Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu
Drasul:
- Nie będę wysłuchiwał Twoich wymówek. Wasza rasa wiecznie ich szuka do usprawiedliwiania swoich błędów. Zaufałem Ci obdarowując wyjątkowym darem, a Ty mnie zawiodłeś. Okazałeś się niegodnym głupcem!
Biały jednorożec odszedł w gąszcz znikając przy pomocy magii.
Melkior Tacticus:
Zadufana w sobie kobyła... Twoja matka była oślicą! Zły wrócił na polanę, podszedł do Izabell.
- Nie pomoże... ponoć go zawiodłem źle używając jego daru...
Izabell:
Izabell klęcząc przy rannym, szeptem modliła się do Matki.
- Proszę. Pomóż nam. Nie pozwól mu umrzeć, to jeszcze nie jego czas. Pokaż nam, jak uleczyć drzewo i całe to środowisko. Powierzam siebie i swoje intencje tobie, Matko. Miej nas w swojej opiece
Drasul:
Herszt goblinów poddał się, usiadł przy drzewie rozłożywszy ręce zaczął coś do siebie mamrotać w niezrozumiałym dla was języku. Kompletnie zagubieni w sytuacji próbowaliście coś naprawić, Melkior postanowił nawet wrócić do jeziorka, z racji tego, że nie znał drogi błądził kilka godzin po kniei. Wszak to goblin zaprowadził was do drzewa drogą z wioski, zaś do samej wioski zaprowadził was jeszcze inny przedstawiciel tego gatunku. Dotarcie do jeziorka o tej porze dnia, kompletnie nie znając drogi, niemal graniczyło z cudem. Na szczęście Melkiorowi się to udało. Po powrocie zastał wyjątkowo marny widok. Erica bladego niczym wapienna skała, zdruzgotaną Izabell i poirytowanego herszta siedzącego pod drzewem. Dochodziła piąta rano, już niemal świtało. Usłyszeliście dźwięk rogu myśliwskiego, byliście na tyle zmęczeni, że z początku nie zwróciliście nawet na niego uwagi. Ponownie dźwięk rogu rozbrzmiał w lesie.
Melkior Tacticus:
- To chyba nasi... cóż. Zabiorą go domu. Był zmęczony i zrezygnowany.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej