Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu

<< < (29/42) > >>

Eric:
- Musiały pić z tego jeziora - zadumał się. - Nie tylko drzewo na tym cierpi. Trzeba coś z tym zrobić - powiedział do Melkiora i wyciągnął miecz z pochwy. Tym razem był przekonany, że nie obejdzie się bez drastycznych środków. To nie były zwykłe istoty, których domostwem jest las. Te były efektem plugawych mutacji i deformacji, które mogły zagrozić pierwotnemu stanowi tych ziem, zaburzyć ich ekosystem.
- Tym razem - mruknął niechętnie. - Chyba będziemy musieli sobie pobrudzić ręce - rzucił nim bestie ruszyły do szarży. Jedna z nich niemal natychmiast otrzymała od Melkiora prezent w postaci strzały w zadzie. Eric skupił się na drugiej. Szaleńcza szarża nie przypominała nic, co by do tej pory w życiu widział. Walczył z kretoszczurami na arenie, ale te w niczym niemal nie przypominały swoich pierwotnych krewnych. Sama budowa i szkielet były podobne, ale te budziły strach, a nie uśmiech politowania. Eric uskoczył przed szarżą i świsnął mieczem w stronę grubego cielska. Bestia wyhamowała i błyskawicznie wykonała zwrot w jego stronę, uskakując przed stalą. Mięśnie mechanicznie poruszały się pod skórą. Czarna posoka skapywała z ust. Zmutowany kretoszczur ruszył do ataku. Kłapał zębami w okolicy kostek Erica, lecz ten za każdym razem nadążał z unikiem. Ciężko mu było wyprowadzić cios, miecz w dłoniach wydawał się zupełnie nieporęczny, kiedy przeciwnik nie przekraczał wysokości jego kolan. W końcu jednak pchnął w dół, prosto w pysk zwierzęcia. Ostrze przebiło szczękę, z mlaskiem weszło w język i zbrukało się gnilną cieczą. Krew trysnęła na trawę. Eric wyciągnął ostrze i ciął wzdłuż grzbietu kretoszczura. Bestia zachwiała się na krótkich odnóżach i padła na trawę. Zapach truchła przyprawiał Erica o mdłości.

Drasul:
//Nie poczekaliście na staty przeciwnika? Wasze posty nie otrzymają żadnych talentów, ponieważ nie mieliście pierwszeństwa ataku. Ponadto nie uwzględniliście aktywnych kar.

Wypaczony kretoszczur szarżował w stronę Melkiora, gdy ten wystrzelił strzałę, bestia w porę wykonała unik. Znajdując się 3 metry od elfa wypaczony kretoszczur plunął kwasem celując w pierś Melkiora.


Eric pchnął w dół mieczem, celując prosto w pysk zwierzęcia jednak nie trafił, ponieważ źle wycelował z powodu ograniczonej widoczności. Wypaczony kretoszczur kłapnął pyskiem za lewą nogę człowieka pozbawiając go kawałka kończyny od kostki po samą stopę. Krew wylała się potokiem na zieloną trawę, Eric stracił równowagę upadając na plecy. Bestia podskoczyła lekko próbując wskoczyć na pierś ofiary w celu rozszarpania gardła.

Wypaczony kretoszczur x2

Eric:
Eric z sykiem bólu przetoczył się po mokrej trawie. Słyszał, jak ciężkie łapska bestii uderzają o ziemię, czuł wibracje trzęsące jego kręgosłupem. Resztką sił zdobył się na unik przed morderczym natarciem bestii, przeturlał się po ziemii kilka metrów w bok. Kretoszczur wylądował ciężko na ziemi, prawdopodobnie zostawiając w niej niemałe wgniecenie. Eric zerwał się na kolana i przyjął postawę gotowości bojowej. Zajadła bestia najwyraźniej mocno chciała zasmakować w tkance mężczyzny. Szarżowała na śmiesznie krótkich odnóżach wprost na nieco chwiejącego się Erica. Rozwarła paszczę i splunęła bezładną kulą piekielnie żrącego kwasu. Pocisk o centymetry minął sylwetkę mężczyzny, który w rozpaczliwym uniku rzucił się na swój lewy bok. Bestia już szykowała się do skoku wprost na jego klatkę piersiową, człowiek z trudem nadążał z reakcją. Ociężałe cielsko bestii szybowało już w powietrzu, kiedy zdążył zdobyć się na ostateczne pchnięcie, które utkwiło w podbrzuszu lecącego kretoszczura. Ostrze wpierw napotkało opór, ale kiedy przebiło grubą, twardą skórę, zatopiło się już w plugawej tkance na dobre. Eric natychmiast cisnął ciężkim cielskiem w bok i odturlał się, bojąc się, że bestia może jeszcze spróbować sztuczki z kwasem.

//Obowiązuje tylko kara nocy?

Drasul:
//Popełniłeś drugi raz ten sam błąd. Posiadasz 0 finiszerów, nie możesz zabić bestii w jednym poście. Na moich wyprawach jest do trzech razy sztuka...
//Pragnę również przypomnieć, że nie masz lewej nogi poniżej kostki, obficie z niej krwawisz i nic z tym nie robisz.

Bestia już szykowała się do skoku wprost na jego klatkę piersiową, człowiek z trudem nadążał z reakcją. Ociężałe cielsko bestii szybowało już w powietrzu, kiedy zdążył zdobyć się na ostateczne pchnięcie, które chybiło w podbrzusze lecącego kretoszczura. Bestia wylądowawszy na klatce piersiowej Erica zabrała się za rozszarpywanie jego górnych arterii.

Akcja dzieje się jednocześnie:
Wypaczony kretoszczur szarżował w stronę Melkiora, gdy ten wystrzelił strzałę, bestia w porę wykonała unik. Znajdując się 3 metry od elfa wypaczony kretoszczur plunął kwasem celując w pierś Melkiora.

Melkior Tacticus:
//Zapytam, czy my jesteśmy w lesie bo nie wiem czy mam finiszer czy nie ;/

Melkior jakimś cudem zdołał wykonać unik odskakując 4 metry w lewo. Przebiegł jeszcze kawałek oddalając się łącznie na jakieś 10m. W biegu nakładał strzałę na cięciwę, naciągnął mając nadzieje że Eric jakoś wytrzyma te 6 sekund. Wycelował w paskude dobierającą się do człowieka. Traf maleńka. Zwolnił cięciwę a strzała pomknęła w stronę paskudy.


//Gdyby opis był nie jasny. Odskakuje w lewo, odbiegam jeszcze 6 metrów w tym samym czasie naciągając łuk. Zatrzymuje się i strzelam

Chuderlak.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej