Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy II
Canis:
Nathaniel:
Widziałeś uporczywego i natrętnego gościa oferujący przechodniom trofea. nie był to stragan jak pozostali kupcy. Miał wyłożone trofea na płachcie materiału ułożonej na ziemi. Zapewne po to, by szybko je zwinąć gdy dojrzy go straż. podchodząc do niego i słysząc rozmowy z przechodniami usłyszałeś nazwy przeróżnych stworzeń i potworów, nawet takie których dotąd nie znałeś. Wiedziałeś, że to twój cel podróży. Tylko jak się z nim dogadać by go nie wystraszyć? Taka my sl cię naszła, gdy tylko Spojrzał na ciebie ochoczo zapraszał cię ręką do siebie.
Dyum:
Właściciel tego punktu stał przy ladzie.
- Tak, wóz wraz z ogierem zaraz podjadą przed budynek. Mieliście dostać woźnicę, pojedzie z wami mój syn Franciszek.
Eric:
- Jednak nie będzie potrzebny - oznajmił z zadowoleniem. - Jak przypuszczam, obetnie to trochę koszta? - zapytał z sardonicznym uśmieszkiem na twarzy i nie czekając na odpowiedź wyszedł przed stajnię, by tam czekać na przyjazd wozu.
Canis:
- Tak, będzie ciut taniej. - Odpowiedział gdy wychodziłeś.
Z za budynku usłyszałeś tętent kopyt, po chwili zajechał do ciebie ogier z zaczepionym już wozem. Fanciszek powoził nim i oddał ci lejce, gdy zajechał i zsiadał z wozu.
- Jednak pan będzie powoził? Dobrze, będę miał czas pobawić się z kolegami. - Powiedział nastolatek. Miał może z 12 lat , nie więcej to pewne.
Eric:
- Baw się do woli, smyku - powiedział, uśmiechając się ciepło do szczeniaka. Pogrzebał w odmętach swojej sakiewki i wyciągnął na dłoni dziesięć grzywien.
- Masz tutaj taki napiwek, tylko nie mów ojcu - mrugnął porozumiewawczo i wskoczył na wóz, przejmując lejce od chłopaka. Spojrzał w niebo, na poranne chmury i uśmiechnął się promiennie, czując ciepły dotyk słońca na swojej twarzy. Poczuł się trochę lepiej, jakby zrobił dobry uczynek, czy coś takiego. Kto by się takimi bzdetami przejmował.
- No to au revoir, szczeniaku! Baw się dobrze - smagnął lejcami wierzchowce i ruszył w kierunku wschodniej bramy.
203 - 10 = 193 grzywien
Canis:
Dzieciak zabrał grzywny i ruszył żwawo w dzielnice mieszkań.
Po krótkiej podróży ruchliwymi drogami - zwłaszcza latem, dotarłeś do wschodniej bramy.
Jaszczur znalazł chatkę którą chciał. opuszczone domostwo, bliźniak na przeciwko targu niewolników. Wrzucił list, który został znaleziony przy ciele wojownika zgromadzenia, do domku, który kiedyś zamieszkiwała młoda Hoffersonówna, panna Astrid. Po tm wszystkim ruszył do wschodniej bramy, gdzie dotarł prędko spotykając jadącego Erica.
- Sprawdziłeś wóz? Wszystko jest? - Zapytał jaszczur dla pewności, czy Eric dopełnił powieżonych mu obowiązków.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej