Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (10/41) > >>

Nawaar:
Elf nic nie powiedział, na słowa Salazara gdy rozpoczął działanie. Nathaniel wyskoczył z pokoju i akrobatycznym skokiem rzucił nie na człowieka, który chciał uciec. Dziecię lasu szamotało się z nim na ziemi, ale nie miał wyraźniej przewagi. Oczekiwał teraz pomocy Erica.

Eric:
Na twarz Erica wpełzł uśmiech satysfakcji. Niech zna swoje miejsce na świecie, co? Był wyjątkowo zadowolony, że on już kilku pokazał, gdzie to miejsce się znajduje. Nie było ono zbyt urokliwe, gdyż znajdowało się kilka stóp pod ziemią - przynajmniej już wkrótce. Nonszalanckim krokiem, jakby troszkę podrygując, podszedł do siłującego się na ziemi elfa i zbira.
- Radziłbym niczego nie kombinować - rzucił złowieszczym tonem i przytknął sztych miecza do karku szamotającego się wojownika.
- Wstań. Powoli. Rączki na widoku - rozkazał zimnym tonem nie znającym sprzeciwu.

Nawaar:
- Dzięki za pomoc. Powiedział elf wdzięcznym głosem, a następnie wstał otrzepując się z kurzu. - Dobra idziesz z nami. Pamiętaj rączki, przy głowie. Rzekł i rzucił lodowate spojrzenie na człeka, a ten bez większych oporów posłuchał.- Ericu stój za nim, żeby mu jakieś głupstwo do głowy nie przyszło. Powiedział jeszcze do człowieka, a bandyta założył ręce na głowę i wszyscy udali się do pokoju Salazara.

Canis:
- Związać go i zebrać zwłoki, schować je jakoś. Trablina odstawcie w pokoju, będzie potrzebny... Pogadajcie z nim nim wrócę. - Powiedział i wyjął szablę z uprzęży przy pasie. Po czym biegiem ruszył do schodów I ZBIEGÂŁ NA DÓ£. Do walczących obywateli w głównej sali karczmy.

Nagle rozległo się wycie rogu i straż miejska zaczęła pędzić do karczmy, była już tuz pod drzwiami karczmy.

Eric:
- Sam bym na to nie wpadł - westchnął zgryźliwie, wprowadzając do pokoju zbira, któremu poszczęściło się bardziej niż kolegom. Przynajmniej do czasu. Izba była przyjemną wariacją na temat nocy spędzonej w podrzędnym lokalu za nędzne 20 grzywien. Przyjemną w zasadzie dlatego, że żadne szczury ani insekty jeszcze nie rzucały się w oczy. Przy jednej ze ścian stała dość obszerna szafa, z gatunku tych, które przychodzą na ratunek niepożądanym kochankom, gdy rozbrzmiewa natarczywe pukanie do drzwi. Możliwe, że więcej niż jednemu naraz.
- Nathanielu, mógłbyś go związać, a potem wrzucić te zwłoki do szafy? Nie chciałbym, by nasz kolega w tym czasie pomyślał, że nie poświęcamy mu dostatecznej uwagi - zapytał słodkim głosem. Miał nadzieję, że jego barwa sprawiła, że zbój przełknął ślinę. Może zdrętwiał. Gęsia skórka i dreszcze również wchodziły w grę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej