Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (38/41) > >>

Eric:
- Moglibyście podać mój miecz? - zapytał lekko zawstydzony. - Tkwi w jednym z sambirów, o tam - wskazał palcem na truchło leżące nieopodal wozu.

Canis:
Jaszczur podszedł kolejno do Sambirów i samemu zabrał się za pozyskiwanie trofeów. Pierw naciął skórę na ciele zwierzaka, tworząc z niego swoistą kamizelkę na ciele, podciął łapy, podbrzusze poodcinał skórę na kończynach i przy ogonie, następnie wyłamując kości ze stawów wyszarpnął skórę zapierając się nogą i zerwał skórę z ciała Sambira. Następnie podszedł do łap i wbijając nożyk pod paliczki podważał pazury by poluzować je, a następnie wyszarpnąć. Tak tez uczynił. Tak oprawił całą zwierzynę.

Pozyskuję:
48 pazurów sambira
7,5m2 skóry sambira

Na koniec wziął miecz Erica i podał mu go.

- Myślę, że jadąc na koniu, byś sobie niczego z nogami nie pogorszył, a twoja walka była by skuteczniejsza, nawet nie odczuł byś różnicy w związku z rannymi kończynami. Gdy zbliżymy się do jakiejś bandy, wówczas odczepi się wóz i popędzisz na ogierze, zgoda? - Zaproponował Ericowi rozwiązanie. - Nathaniel i ja będziemy iść na przedzie by jako pierwsi zobaczyć przeciwników. O ile nas nie zauważą, to będziemy zdolni się przygotować do natarcia.

Powiedział i schował trofea do wozu. Po czym ruszył na przód, by zabrać się za prowadzenie akcji wywiadowczej, ruchem ręki zaprosił pozostałych członków wycieczki krajoznawczej.

Eric:
- Lepsze to niż siedzenie na wozie, bez porównania - odparł jaszczurowi w zgodzie na jego propozycję. Na koniu jego mobilność wzrastała. O całe sto procent właściwie. W walce było to całkiem użyteczne, jak szybko i bezbłędnie wywnioskował. Odcinając się od tychże błyskotliwych przemyśleń, powoli ruszył za ekspedycją złożoną z jednego elfa i jaszczuroczłeka. Nie takie rzeczy już widywał na tym świecie, toteż brak jakichkolwiek niesnasek o podłożu rasowym nie dziwił go szczególnie. Zdążył się przyzwyczaić do kosmopolitycznego charakteru Valfden.

Nawaar:
Elf nawet nie spostrzegł, kiedy walka miała koniec. Nathaniel schował swój sztylecik, do pasa i wyskoczył z wozu aby iść obok jaszczura, a tuż przed Ericem jeżdżącym na koniu, w celu zmniejszenia dolegliwości ran. Elf trzymając łuk w ręku rozglądał się dookoła, czuł że coś jeszcze może ich zaskoczyć.



// Pany tak waliło u mnie piorunami, że prąd wyłączyli dziady jedne.

Eric:
- Salazarze, mam pytanie, póki jeszcze jest spokojnie - rzekł z wysokości wozu. - Mógłbyś odlać dla mnie tak z litr krwi kreshara? Znam kogoś, kto chyba ucieszyłby się z małego prezentu - zarechotał mimowolnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej