Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy II
Canis:
- W proządku - odpowiedział, gdy to nagle ujrzał coś ciekawego. Droga prowadziła do małej polanki, a tam był zrobiony szałas. Swoista chatka z liści i gałęzi niczym namiot nawet. wokół krzątały się 2 gremliny i 4 trabliny. Komunikowały sie ze sobą i nie spostrzegły was jeszcze, zajęte pracą przy konstrukcji szałasu, oraz wnoszeniem dziwnych stalowych machin do wnętrza.
- Eric na koń Elf drzewo, a ja będę robił dobre wrażenie i wstyd rodzinie. Zachować jednego trablina przy życiu. Z życiem chłopaki... - Popędził kompanów do wykonania polecenia.
3x Gremlin
4x Trablin
//ÂŻebyście mi pamiętali o czynnościach jakie musicie wykonać, o czasie jaki mija przy waszych czynnościach i o tym, ze przeciwnicy to nie kukiełki.
Eric:
Eric wgramolił się na zrozpaczoną tym faktem szkapę i mocno zacisnął pięty na jej bokach, zmuszając ją do błyskawicznego przejścia w galop. Wcześniej oczywiście zadbał o to, by przypadkiem nie zabrała za sobą wozu, pozbywając się wszystkich mocowań i łączeń spajających jej uprząż z trzęsącym się składowiskiem skrzyń z trofeami pozyskanymi w trakcie wyprawy. Rumak zarżał doniośle, alarmując gremliny skoncentrowane wokół szałasu z liści i gałęzi. Widok szarżującego konia wzbudził w nich paraliżującą trwogę. Eric pognał wierzchowca wprost na grupkę zwyrodnialców, które po krótkim okresie stagnacji wywołanej głębokim przerażeniem, przeszły w końcu do drugiej fazy - paniki. Pierzchły przed kopytami rumaka, niektóre szybsze niż inne. Eric przylgnął blisko szyi zwierzęcia, by łatwiej móc trafić niskie, dynamiczne cele. Nim uciekły, zdążył zatopić ostrze swego miecza w twarzy jednego z gremlinów. Pozostała ich część rozpierzchła się na różne strony, zupełnie tracąc szyk i rezon. Były zdezorientowane i spanikowane, co czyniło je łatwym celem dla skrytych pośród poszycia leśnego Nathaniela i Salazara. Teraz przydałoby się kilka strzał, by przerzedzić osobliwe stadko.
2x gremlin
4x trablin
Nawaar:
Gdy Eric posłuchał Salazara, a następnie wjechał na szkapie w grupę potworów. Nathaniel wszedł na najbliższe drzewo, wspinaczki było trochę ale dla elfa z umiejętnościami akrobatycznymi, nie sprawiło to dużo problemów. Nathaniel wybrał najgrubszą gałąź, jaka znajdowała się na wyżej wymienionym drzewie swoim małym kształtnym tyłkiem. Teraz mógł wyjąć strzałę i łuk, i rozpocząć celowanie. Jednakże dzieliła go za duża odległość, od przeciwników i w tym wypadku nie mógł ustrzelić żadnego narażając człowieka na kolejne obrażenia. - Zjeżdżaj stamtąd!!. Dało się usłyszeć z konarów, a słowa te poleciały w stronę Erica.
Eric:
Eric usłyszał słowa, ale nie wiedział, skąd dobiegł go ich dźwięk. Dopiero po chwili dostrzegł poruszenie w konarach jednego z drzew. Liście podrygiwały znacznie bardziej niż na innych, wskazując na intensywną wspinaczkę, najpewniej elfa. Eric spojrzał na trabliny ustawione najbliżej wysokiego dębu i natarł na nie konno, starając się zagonić je w pole widzenia elfa, w którym mógłby się przydać szyjąc ze swojego łuku. Przy okazji wywijał mieczem po obu bokach konia, zataczając śmiercionośne ósemki. Stal świstała groźnie w akompaniamencie stuku kopyt. Trabliny pierzchały, ale podążały dokładnie tą ścieżką, którą zaplanował sobie Eric. W końcu jego miecz dosięgł jednego z czmychających celów i rozpłatał jego kark. Kreatura padła na ziemię i nawet jeśli cios jej nie zabił, to zadbały o to skrzętnie kopyta rumaka, które bezlitośnie stratowały leżące ciało. Gdy drugi ze ściganych trablinów znalazł się już w polu widzenia elfa, Eric zawrócił zakolem, by zająć się pozostałą gromadą. Gremliny nie były zbyt śmiałe, ale mogły go dosięgnąć z broni dystansowej, dlatego cały czas pozostawał w ruchu. Jeden z trablinów pędził w jego kierunku. Eric zacisnął pięty na bokach konia i pogalopował w bok, unikając szarży.
2x gremlin
3x trablin
Nawaar:
Eric spisał się dobrze, zaganiając bestyjki w pobliże drzewa. Wiedział, że teraz będzie mógł ustrzelić ze dwie bez większych kłopotów. Nathaniel trzymając w rękach broń i pocisk, który umieścił na cięciwę mocno ją naciągając. Elf czując siłę lasu w sobie, zaczął namierzać w jednego z trablinów jednocześnie uważając, żeby nie trafić w Erica robiącego ósemki. Wyczekując odpowiedniej chwili elf wypuścił pocisk, który ładnie poleciał strącając kilka liści na ziemię. ÂŻelazna strzała wbiła się w klatkę piersiową, małego stwora uszkadzając mu płuca. Potwór zmarł próbując wyciągnąć pocisk. Widząc to Nathaniel wydobył kolejną strzałę z kołczanu i nakładając ją na cięciwę, mocno ją naciągając zaczął namierzać w następnego stworka. Strzała poleciała, po sześciu sekundach w stworzenie trafiając ją akurat w plecy a dokładnie mówiąc w kark. ÂŻelazny pocisk przebił się, przez łuskę uszkadzając kręgi szyjne. Stwór padł na ziemię nie ruszając się, albowiem zdechł.
2x gremlin
1x trablin
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej