Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (37/41) > >>

Nawaar:
Elf nie wiedział, co to ten cały rothisz ale postanowił zapytać. - Rothisz?, co to jest?, jak to wygląda?. Sypał pytaniami jak z rękawa, kiedy wóz wreszcie ruszył. Nathaniel jednak był przezornym elfem i natychmiast wyciągnął, łuk jak i strzałę z kołczanu. Natanek rozpoczął się rozglądać, po terenie wyczekując zagrożenia.

Canis:
- Rotish to taki duży owad, robal, cholernie wytrzymały i potężny. To naprawdę groźny przeciwnik. Bandyci musieli okupić to stratami, walkę z nim. - Powiedział idąc obok wozu.

Szliście blisko krawędzi dróżki, gdyż była wąska idealnie na wóz. słyszeliście mnóstwo odgłosów natury oraz widzieliście ruch w gęstwinach. nie byliście w stanie ocenić co to tam czmycha... Wszystko się wyjaśniło, gdy za wozem na dróżkę wyskoczyły 3 sambiry.

3x [urrl=http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Sambir]Sambir[/url] - są w odległości 15 metrów od wozu, Salazara i Nathaniela, tak samo też i Dyuma. Biegną wprost na was i biegną na tyle szybko, że elf nie zdąży wystrzelić z łuku 2 krotnie...

Nawaar:
- Dobrze wiedzieć. Rzekł do idącego jaszczura obok wozu, gdy za krzaków wyskoczyły 3 sambiry. Elf widząc ich pęd mógł ocenić, że nie wystrzeli dwa razy. Był widocznie za wolny, ale to go nie zmartwiło. Postanowił przeszkodzić chociaż jednemu, w dotarciu do celu. Nathaniel mając już przygotowaną, wcześniej broń i strzałę. Nałożył ją szybko na cięciwę i zaczął namierzać tego w środku. Sześć sekund mierzenia i strzała poleciała, trafiając jednego dachowca w tors. Pocisk musiał osłabić bestię, aby ją spowolnić dając czas towarzyszą do reakcji. a nawet mogła ona przeszkodzić swoim koleżką. Po oddanym strzale elf dobył sztyletu.


3x sambir jeden ze strzałą w klacie.

Eric:
Eric patrzył, jak bestia zmierza w jego kierunku. Potężne mięśnie pracujące pod fałdami skóry przesuwały się mechanicznie, dając świadectwo o nieuchronności nadchodzących wydarzeń. Srebrzysta sierść błyszczała w promieniach słońca przeciskających się przez gęstwinę liści. Sambir mknął z godnym podziwu pędem. Eric wiedział, że jego zręczność jest poważnie ograniczona, że przewaga wysokości, to jedyne co ma. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli bestia strąci go w jakiś sposób z kozła, będzie po nim. Padnie na ziemię zdolny do samoobrony w tym samym stopniu co miotające się niemowlę. Widział, jak sambir składa się do skoku i szybuje w powietrzu w jego stronę. Dobrze wyliczył jego tor lotu i uchylił się w siodle w kluczowym momencie. Mając miecz przygotowany już chwilę wcześniej, dźgnął nim ponad siebie, przebijając brzuch bestii od dołu. Deszcz krwi skropił jego twarz i ubranie. Martwa bestia poleciała dalej, z mieczem utkwionym po samą rękojeść w grubym cielsku. Impet skoku pociągnąłby Erica za sobą, gdyby w porę nie wypuścił klingi z dłoni. Pozbył się zagrożenia ze strony sambira, ale chwilowo był zupełnie bezbronny. Jego miecz leżał nieopodal w brzuchu martwej bestii.

2x sambir, jeden ze strzałą w klacie

Canis:
Salazar chwycił Za szablę i popędził przed siebie. znając zwinność tych bestii, a pozostała dwójka szykowała się do Ataków na elfa, Jaszczur zagrodził im drogę wyprowadzając proste cięcie od boku w stronę pierwszego z sambirów. zadał jedno ciężcie i powtórzył ruch wyprowadzając analogiczne cięcie z drugiej strony, oby dwa ciecia chybiły, Co zakończyło serię ciosów, A sambir miał okazję zadać własny atak, rzucił się wprost na Jaszczura rozdziawiając paszczę, by gryźć w kończynę z bronią. Jaszczur uskoczył w wolny bok, oddalając się do obu sambirów, a jednocześnie sytuując sobie jednego z boku. Jaszczur wyprowadził ponownie dwa cięcia od boku tym razem będąc już po przekątnej od bestii. Cięcia trafiły raniąc gardło oraz przednią łapę poniżej łopatki. Rany doprowadziły początkowo do niezdolności do poruszania się w wyniku rozcięcia ścięgien, a rana na gardle powodowała prędkie wykrwawianie się, gdyż była tam główna tętnica szyjna. Drugi sambir doskoczył do jaszczura tuż po ataku i wyprowadzając atak swoją łapą uderzył w ostrze szabli w płaską krawędź. siła ciosu wytraciła jaszczurowi broń z dłoni zmuszając go do odwrotu. Sambir wyprowadził cios drugą łapą, lecz tym razem jaszczur uniknął ciosu uskakując do tyłu na 3 metru. Błyskawicznym ruchem sięgnął po kostur i podczas wyciągania przesunął głownię jak najdalej, chwytając kostur oburącz przy jego zwieńczeniu. Jaszczur odchylił tak broń nad głowę i doskoczył do sambira wyprowadzając cios znad głowy w kierunku głowy stworzenia. Iście imponująco musiał wyglądać moment, gdy sambir i Jaszczur rzucili się wprost na siebie. Kostur uderzył idealnie w czaszkę doprowadzając do pęknięcia czaszki i uszkodzenia mózgu, bestia była martwa, lecz skok, który zastosowała nadal trwał, i z impetem uderzył już martwy w napierśnik nekromanty przewracając go na plecy.

Jaszczur wstał, otrząsnął się i otrzepał, po czym chwycił za swoje bronie by schować je...
- Nathanielu? Uczynisz honory? Ja pozyskam krew i pójdziemy dalej...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej