Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (29/41) > >>

Eric:
Eric zawrócił łukiem i natarł na jedną z goniących go bestii. Planował ją stratować, jednak w ostatecznym momencie chabeta spłoszyła się i umknęła na bok, Eric zdołał jedynie płaskim cięciem smagnąć grzbiet kreshara. Krople krwi chlusnęły na jego koszulę. Nie po raz pierwszy w ciągu ostatniej doby. Poklepał przestraszonego wierzchowca po szyi i wtulił twarz w jego grzywę. Starając się go uspokoić, szeptał kojące słowa do jego ucha. Wątpliwe było, by koń cokolwiek zrozumiał z jego mowy, ale starania Erica przyniosły skutek i już po chwili rumak słuchał się w końcu jeźdźca. Raz jeszcze nawrócił zakosem i natarł na ranną bestię, która z wysokim piskiem starała się uciec przed kopytami niosącymi zgubę. Nie zdołała. Padła martwa stratowana przez zadowolonego jeźdźca.

4x kreshar. Jeden przewrócony.

Nawaar:
Eric pokazał pokaz wspaniałego jeździectwa, a do tego zabił jedną bestię. Elf by mu teraz pogratulował gdyby nie fakt, że obalony stwór i jego kolega chcieli zjeść towarzysza i jego konia. Nathaniel znów dobył strzał z kołczanu, którą umieścił na cięciwie łuku i rozpoczął celowanie. Kilka sekund i strzała poszybowała, przy okazji strącając jeden listek. Pewnie jakiś obrońca lasu, by się oburzył na ten widok, lecz elf miał to aktualnie gdzieś. Strzała poleciała i trafiła podniesioną już bestię w łeb nim zdążyła się dobrze rozpędzić. Grot strzały przebił się do mózgu i unieruchomił zwierzaka na dobre. Następnie Nathaniel wciągnął leśne powietrze, które wypełniło jego płuca i przymrużając prawe oko dobył kolejnej strzały. Szybko umieścił ją na łuku, a w końcu naciągnął cięciwę. Namierzał kolejnego potwora, który był dosłownie metry od Erica. Elf wiedział, że trafi dlatego wypuścił strzałę, jaki powietrze z płuc oraz otworzył oko. Pocisk przeleciał ładny kawałek, trafiając keshara prosto w głowę. Bestia znacznie zwolniła zawyła z lekko, a następnie zdechła tuż pod kopytami klaczy. Koń lekko uniósł kopyta, ale się uspokoił szybko. Tak oto padło dwóch kolejnych przeciwników.

2x kreshar.

Canis:
//Nathaniel, nie opisuj ruchów innych graczy bo nie jesteś do tego władny. Koń w tym momencie słucha Dyuma i ja albo on decyduje co robi jego koń. Tylko ostrzegam.

Kreshary nie rzuciły się na Dyuma, gdyż był większym zagrożeniem od elfa. Elf siedzący na pierwszej gałęzi do której mógł doskoczyć nie był nadzwyczajnie wysoko. Kreshary rzuciły się na konar chcąc ściągnąć elfa z drzewa i zeżreć źródło śmierci sianej wśród ich oddziału.
Nie były na tyle szybkie, by zdążyć to zrobić, gdyż Jaszczur doskoczył do nich wywijając sprawnie swoją srebrną szablą. Będąc zwrócony do pleców bestii ciął szablą po grzbiecie zadając stosunkowo płytkie, lecz sprawne cięcia jednemu ze stworów. Bestia raniona w plecy błyskawicznie zaprzestała napierania na drzewo i obróciła się. zapiszczała w bólu nakrywając twarz skórą.

Rzuciła się z łapami na Jaszczura. Salazar cofnął się unikając łap. Bestia opadała już na ziemię, gdy Jaszczur wyprowadził kolejne cięcie wprost w głowę stworzenia tnąc po skosie by dosłownie przeciąć mu twarz. Silny cios w który włożono mnóstwo energii rzeczywiście trafił rozcinając pysk. bestia klapnęła paszczę i pojawiająca się struga krwi, która świadczył o głębokim rozcięciu zlała krwią twarz bestii. Kreshar padł an ziemię dygocząc. Rozcięcie było na tyle głębokie, że nie uszkodziło tylko twarzy, ale również uszkodziło czaszkę  raniąc mózg.

Jaszczur rzucił szablę dobierając się do swojego kostura. Jednocześnie skoczył w kierunku drugiego Kreshara. Wyprowadził solidny zios znad głowy w stronę grzbietu bestii napierającej na drzewo. Obuch uderzył w grzbiet powodując przesunięcia i złamanie kregów w kręgosłupie. Bestia zawyła przeraźliwie błyskawicznie tracąc władze w łapach przednich oraz tylnych. Bestia opadła na ziemię opierając głowę o Konar. Szlachciurek jaszczurek wyprowadził kolejny atak tym razem celując bezpośrednio w głowę bezbronnej bestii. cios trafił jak się należało i trafiając czaszkę połamał jej kości miażdżąc mózg. bestia była martwa.

Nawaar:
Salazar popisał się sprawnym, posługiwaniem się szablą oraz kosturem. Gdy to szaleństwo się zakończyło elf zeskoczył z drzewa, które dość solidnie podrapały. Nathaniel będąc już na ziemi, zaczął sprawdzać strzały, czy nadają się do ponownego użycia. Gdy to zrobił pogratulował jeździe Erica. - Widzę, że umiesz obchodzić się z koniem. ÂŁadnie sobie poradziłeś.


// Dobra będę się pilnował już. Dasz mi ogólny rozrachunek strzał na koniec wyprawy?.

Canis:
- Nathaniel, oprawisz je? Ja upuszczę w tym czasie krwi. Eric chodź ze mną i kucem, weźmiemy puste butle na krew.

Powiedział Jaszczur i schował bronie, ruszył w kierunku wozu odwracając się za Ericem.

//Tak, w podsumowaniu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej