Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (28/41) > >>

Nawaar:
Elf musiał działać, a miał naprawdę mało czasu. Leżąc na ziemi dobył sztyletu za pasa i próbował zamachnąć się w szyję bestii. Jednak leżąc na ziemi nie mógł stwierdzić, czy trafił i jakie obrażenia zadał.

Eric:
Eric puścił się biegiem na pomoc towarzyszowi, który znajdował się w chwili intymnego zbliżenia z przedstawicielem jednego z drapieżnych gatunków tych lasów. Potraktował łapczywą bestię z buta. Kopniak trafił prosto w pokrytą oślizgłą skórą twarz zwierzaka. W tym momencie Eric naprawdę cieszył się, że ma na nogach swoje skórzane ciżemki. Bestia oderwała się od Nathaniela i warknęła groźnie na przeciwnika. Nim zdążyła cokolwiek zrobić, już musiała umykać stanowczym cięciom bezlitosnej stali. Lawirowała w wysokiej trawie, ścigana przez zimne ostrze klingi. W końcu stanowczo zaparła się na tylnich łapach i wykonała błyskawiczny skok. Eric zdążył się przeturlać na bok. Wstał natychmiastowo, jakby wylano na niego wiadro zimnej wody i z chirurgiczną precyzją rozciął mieczem gardziel sapiącej bestii. Kreshar zarzęził żałośnie, motając przednimi łapami wykonał jeszcze dwa kroki do przodu, po czym padł martwy, barwiąc trawę szkarłatnym kolorem krwi.

Kreshar gryzie ziemię.

Canis:
Ponownie posłyszeliście pisk ze swego źródła, a w waszą stronę zaczęły biec kolejne Kreshary. Tym razem wybiegły z jednego miejsca, lecz w większej ilości, 7 sztuk. Zauważyliście ich z większej odległości, całych 30 metrów, gdyż wiedzieliście, ze nadbiegają.

- Nathaniel, na drzewo! - Warknał Salazar.

7x kreshar

Eric:
- Kurwa - zajęczał cicho. - Trzeba się było nauczyć akrobatyki! - krzyknął sam do siebie i wskoczył na wierzchowca, który wierzgał ze strachu. Eric obawiał się, że w gęstwinie krzewów rumak może się potknąć, złamać kończynę, wpaść w dół, ale chwilowo nie miał żadnego wyboru, jak popędzić prosto przed siebie w ucieczce przed stadem kresharów. Nawet gdyby umiał łazić po drzewach, to konia by po pniaku nie wprowadził, choćby nie wiem jak się starał. A jaszczura chyba by potem nie zaprzęgli do wozu.

Nawaar:
- Ja pierdole. Powiedział żarliwą i błyskotliwą, a nawet filozoficzną sentencje na widok bestii. Następnie szybko się podniósł skoczył, po łuk i strzałę. Pędząc do najbliższego drzewa, szybko się na nie wspiął dzięki akrobatyce. Teraz mógł bez większych oporów strzelać i tak zrobił. Złapał kolejną strzałę i nałożył na cięciwę łuku, mocno naciągając zaczął namierzać cel. W sześć sekund wypuścił jedną ze strzał, która poleciała trafiając w jednego z potworów w skroń. Bestia wpadła w amok i uderzyła o drugą wywracając ją, a trafiony kreshar zdechł. Nathaniel znów dobył strzałę z kołczanu i analogicznie jak wcześniej nałożył ją na cięciwę, którą naciągnął. Elf nie zastanawiając się dłużej wymierzył, w jednego z kresahrów nadbiegającego na towarzyszy. Kilka sekund i strzała została wypuszczona. ÂŻelazny grot poleciał trafiając w lewe płuco bestii przebijając je. Ta jeszcze pędząc, dzięki sile swoich mięśni dobiegła do jaszczura i człowieka, lecz nic nie zrobiła padła u ich stóp.


5x kreshar. Jeden przewrócony.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej