Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy II
Eric:
- Skoro tak mówisz - bąknął zdezorientowany, czując się nieswojo w obliczu bycia obserwowanym przez wiewiórki, które dziwnym trafem patrzyły na niego wzrokiem jego cioci, kiedy przyłapała go przy rozbitej wazie z ciastkami.
Nawaar:
- Ruszaj tylko powoli i, pod żadnym pozorem jej nie przejedź, bo zginiemy marnie.
Eric:
- ÂŻycz mi szczęścia - powiedział tylko i stosując się do rady Nathaniela, wziął ostrożnie lejce w drżące dłonie i zaczął manewrować na wąskim trakcie. Ileż było finezji w jego pilotażu! W odległym wszechświecie jeden z najlepszych kierowców rajdowych poczuł ukłucie niepokoju, że gdzieś rodzi się utalentowana konkurencja. Eric, nie świadom tego, umiejętnie instruował konie, zupełnie jakby ich umysły stały się jednością. Skupienie objawiało się na jego twarzy zaciśniętymi ciasno ustami, strużkami potu spływającymi po skroni i nieobecnym spojrzeniu, które ogniskowało się na jednym, konkretnym celu - wyprowadzeniu ich z tego grząskiego bagna, w jakie o mało co nie wpadli. Jedno z kół wozu o dosłowny cal minęło ogon wiewiórki. Eric o mało nie połknął własnego języka, widząc jak niewiele dzieliło ich od katastrofy. Manewry zakończyły się sukcesem i człowiekowi udało minąć się złowieszczy patrol.
- Możesz już otworzyć oczy, Salazarze - uspokoił jaszczura.
Nawaar:
Nathaniel zdumiony wyczynami rajdowymi Erica rzekł krótkie, acz treściwe.- Brawo. Powiedział elf i poklaskał, przez chwilę. - Dobra jedziemy dalej, mam nadzieję że bez towarzystwa wiewiórczego.
Eric:
Eric starł dłonią pot z czoła i odetchnął głęboko.
- No, kurwa! - podsumował.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej