Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak sie maja sprawy w Draconii

<< < (3/14) > >>

Isentor:
Karczma okazała się kilkupiętrowym budynkiem podzielonym na sektory w zależności od zamożności klienta. Dzięki łapówkom Isentora udało się wam przedostać do pomieszczeń dla bogatych kupców. Panował tu większy spokój niż na niższych poziomach, było o wiele czyściej i pachniało zdecydowanie lepiej.
- Usiądźcie przy jednym stoliku i zamówcie coś, by nie rzucać się zbytnio w oczy. Zaraz do was wrócę.

Patty:
- No dobra - odparłam i skinęłam głową na człowieka, który najwidoczniej pilnował, by klientom niczego nie brakowało. Szybko znalazł się przy mnie i złożyłam zamówienie na wino. Byłam ciekawa, czy będzie lepsze niż na Valfden. Po otrzymaniu trunku usiadłam przy jednym ze stolików, przy którym mogła też usiąść reszta kompanii. Devristusa znałam, był magiem, jego zdolności mogą się tu przydać. Domyślałam się powodów obecności drugiej kobiety, ale póki co zostawiłam to w spokoju.

Devristus Morii:
Co u Ciebie, Patty? zapytał Devristus, który raczył się winem przyniesionym przez kelnera w tej karczmie. Można powiedzieć, że tutejsza karczma dobrze dbała o swoich gości.

Patty:
- Nie mogę narzekać, awansowałam w Bractwie, nasza ostatnia wyprawa była więcej niż udana - uśmiechnęłam się wesoło, popijając winem, które okazało się całkiem niezłe. Widać standardy dla bogatych kupców w kupieckim mieście były wysokie - A tobie jak się układa? Słyszałam, że dokonałeś adopcji.

Devristus Morii:
Wiedzie mi się całkiem dobrze. A adoptowałem Gordiana Tinuviel ze wzgląd na jego wuja, a mojego drogiego przyjaciela. Ostatnia wyprawa przyniosła tyle samo rozwiązań, co problemów. Zdrowie powiedział elf i upił łyk wina.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej