Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak sie maja sprawy w Draconii
Patty:
- Zdrowie - upiłam mały łyk - Gordian jest spokrewniony z elfim magiem Gordianem, który swego czasu rządził Gildią Magów? Tego nie wiedziałam.
Anette Du'Monteau:
-Może jest pół krwi elfem? - rzuciła od tak Anette. Ona również siedziała z winem. Nie przepadała za mocniejszym trunkami. -Tak ogółem to miły gest z twojej strony hrabio Devristusie. A Tobie gratuluje awansu Patty. Widać zagrzałaś już tam miejsce na dobre.
Patty:
- Na to wychodzi. Próbowałam życia w innych organizacjach, ale nie przekonały mnie do siebie.
Anette Du'Monteau:
-W końcu nikt nas do niczego nie zmusza. Dobrowolnie gdzieś dołączamy.
Isentor:
Isentor powrócił do stolika z kuflem lokalnego piwa w ręku, usiadł jak gdyby nigdy nic i zaczął sączyć trunek spode kaptura, którzy przysłaniał mu twarz.
- Drogie Panie i Ty Dev. Sytuacja wygląda następująco. Z tego co wie lokalna ludność, nawet ta z bardziej biedniejszych sfer to Meaneb trzyma kraj za gardło. Miasto kupieckie tego kalibru wyhandlowało sobie suwerenność i brak garnizonów wroga w jego murach, ale wystarczy, że wyściubimy nosa poza Draconie i czeka nas powitanie ze strony armii demonów. Meaneb strategicznie rozmieścił wojska wzdłuż całego wybrzeża. Ilusmir kontrolowany jest przez demony i ich ludzkie sługi. Draconia nadal jest wolna ze względu na swoją flotę, kontakty i handel. Meaneb wykorzystuje to wszystko do dostarczania zapasów dla wojska i wykarmienia gęb w jego armii. Na szczęście kupieckie bankiety są w tym mieście codziennością więc będziemy mieli okazje porozmawiać z przewodniczącymi gildii kupieckiej. Podamy się za delegacje z Myrtany.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej