Tereny Valfden > Dział Wypraw
Demony duszy mojej w głębi umysłu mego
Canis:
Jaszczur stał z tyłu przyglądając się całej ekipie, miał czas by podjąć się misternych działań. Salazar wyjął sztylet i mocno przykładając do dłoni rozciął na głębokości centymetra dłoń. Ból który go ogarnął był niezwykle nieprzyjemny a zarazem tez przeciwnie. Czuł radość w sobie. Cała rana zlała się krwią a z dłoni poczęła kapać krew na białą posadzkę. Salazar wyciągnął dłoń przed siebie i wpatrując się w krew pojawiającą na dłoni wybierał kolejno cztery elementy chodzące po pomieszczeniu.
- Elhuxu! - Wypowiedział pierwszą formułę zaklęcia wrzątku obierając za cel pierwszego demona. energia połączyła się z krwią i zdematerializowała kilka kropel. następnie jako wiązka energii pomknęła do ciała demona wnikając do ciała. zaczęła podgrzewać krew w ciele, lecz wytrzymałość ciała była na tyle duża, że ciało doznało drgawek i było niezdolne do jakichkolwiek działań na następny post z walką.
- Elhuxu! - Wypowiedział inkantację zaklęcia obierając za cel drugiego demona i analogicznie jak poprzedni doznał drgawek i był niezdolny do żadnej akcji na następny post z walką.
- Elhuxu! - Powtórzył po raz trzeci wprawiając trzeciego demona w stan drgawek i konwulsji niezagrażających jego życiu, lecz obezwładniających na następny post z walką.
- Elhuxu! - po raz czwarty powtórzył tę samą inkantację obierając czwartego, ostatniego demona za swój cel. Analogicznie jak poprzednia trójka, energia magiczna połączyła się z układem krwionośnym nagrzewając krew. ciało doznało konwulsji i drgawek czyniąc demona niezdolnym do żadnej akcji.
Salazar trzymając swój sztylet podszedł do jednego z demonów i z całej siły wbił sztylet w czaszkę niszcząc jego mózg. Potwór wziął i zdechł. Puścił sztylet i chwytając za swoją srebrną szablę wyszarpnął ją i wyprowadził techniczny cios wbijając ostrze szabli w głowę drugiego demona. Tak doprowadził oba do śmierci.
2x Demon (oba są obezwładnione na następny post z walką, ich ciała są w konwulsjach i drgawkach w wyniku działania zaklęcia wrzątek)
Mogul:
Ork podbiegł do bliższego i wbił mu bułat w czaszkę zabijając. Ostatni będąc dalej w konwulsjach nie mógł nic zrobić, także ork wyciągnął broń z truchła i zbliżył się do wijącego się. Odciął mu silnym cięciem głowę.
Elrond Ñoldor:
- No i załatwione. Mam nadzieje, że w umyśle nie mają dasz, a wszyscy maja znamię Zewoli...
Dragosani:
- A ja się zastanawiam co czeka nas dalej - odparł Drago. - No, ale teraz chyba białas powinien zamienić się w martwego Darlenita. Zerknął na resztki demona, który był biały.
Izabell Ravlet:
Gdy padł ostatni z demonów, zorientowaliście się, że zamiast trucheł leży u waszych nóg tylko zmasakrowane ciało Darlenita. Ciężko to było rozpoznać, ale jak sam Dragosani wywnioskował, tak powinno być.
Nie było czasu, by zareagować, ponieważ wasze umysły pognały w inny fragment świadomości syna pustyni.
I jeszcze raz ciemność, i jeszcze raz dłuższa chwila nim mogliście korzystać z własnych ciał, a potem i zmysłów. Mauren, tym razem w szacie koloru fioletowego, już przy was czekał.
- Każdy mnie ma
Nie każdy wykorzystuje
Głupi nie docenia
Mądry pielęgnuje
Czym jestem? - rzekł, oczekując odpowiedzi na kolejną zagadkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej