Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niechciany gość - w poszukwianiu skarbu
Talia:
Będąc już gotowa do rzucenia nożem - zrobiłam to, pierw lewą, potem prawą ręką wyprowadziłam rzuty prosto w głowy greminów zabijając je. Nie zwlekając ani chwili, klęcząc chwyciłam za katanę. Wstając z posadzki zaczęłam biec w kierunku wojownika zgromadzenia wyciągając katanę. Chwyciłam ją oburącz i kierując ostrze na bok wyprowadziłam cięcie z dołu do góry prosto przez pierś wojownika zgromadzenia. Miałam zamiar zszokować go ciosem. Wiedziałam, ze nie jestem w stanie przeciąć jego żelaznej kolczugi. Po zadanym ciosie wykonałam obrót na stopach obchodząc ciało wojownika zgromadzenia i wyprowadziłam poziome cięcie na wysokości głowy wojownika zgromadzenia, by odciąć mu łeb. Oczywiście Wojownik nie stał biernie i wyciągnął swój miecz by wyprowadzić cios, jednak ciosy kataną były znacznie szybsze, a co najważniejsze pierwszy cios w kolczugę był swoistym ciosem obuchowym, który zadziałał na niego mimo braku przebicia.
Canis:
//Rozumiem, ze wdarłeś się do domku?
Usłyszałe zatrzaskiwanie się drzwi.
- Ja cie nauczę... - wrzasnął wojownik zgromadzenia wstając z ziemi i dobywając miecz. Rzucił się na ciebie z zamiarem cięcia cię po skosie mieczem z lewej na prawo, w góry na dół. Usłyszałeś za swoimi plecami jak podchodzi do ciebie dwójka bandytów. Również dobyli miecze i rzucili się na ciebie.
1x Wojownik zgromadzenia 3 metry przed tobą.
2x Bandyta 4 metry za tobą.
Talia:
Będzie ciężko. Przemknęło mi przez myśl, gdy bez ostrzeżenia rzuciłam się przed siebie uginając się w talii w połowie. Chciałam jak najniżej trzymać głowę. Gdy byłam już w zasięgu miecza wojownika zgromadzenia, zatrzymałam się by wykonać blokadę jego ciosu. Gdy zablokowałam jego ostrze opierając ostrze swojej katany z jednej strony o karwasz, od razu odepchnęła go od siebie zmuszając do wykonania kroku w tył. odpychając go odbiłam się z nóg by wyskoczyć delikatnie w górę. Jednocześnie przesunęłam dłoń na rękojeść katany i wykonałam pionowe cięcie znad głowy, by wbić się w nieosłoniętą czaszkę wojownika. Nie mając czasu puściłam broń by w jednym momencie obrócić się na pięcie zmieniając pozycję na klęczącą. jednocześnie chwyciłam za bronie przy korpusie wyszarpując jeden nóż. Jednym ruchem wyprowadziłam ostrze nad głowę, by celując sekundę rzucić nim prosto w głowę bandyty i go uśmiercić na miejscu. Drugi bandyta Rozpoczął atak zamierzając ciąć z góry na dół prosto we mnie. Skrzyżowałam ramiona nad głową blokując atak karwaszami. Zgięłam ramiona klinując ostrze w kącie, który ustanowiły karwasze. Starałam się z nim siłować i utrzymywać pozycję, utrzymując dystans od głowy. W jednym momencie rzuciłam przed siebie dłońmi, by odepchnąć bandytę, gdy tylko ten zwolnił napór siły. Bandyta musiał wykonać krok w tył by złapać równowagę, ten moment był idealną okazją dla mnie. Odbijając się z nogi i kolana wyskoczyłam delikatnie w górę. jednym karwaszem wykonałam ruch okrężny chcąc odgonić, zablokować ostrze bandyty. Drugą ręką wykonałam energiczny ruch nadgarstkiem by uwolnić ukryte ostrze, jednocześnie prowadziłam ostrze wprost w gardło bandyty. Lądując po łuku idealnie wbiłam się w gardło i uniemożliwiłam cios oddalając ostrze miecza bandyty. W wyniku rany bandyta skonał.
Szybko rozejrzałam się dookoła i zaczęłam nasłuchiwać otoczenie, czy coś mi nie zagraża.
Canis:
Nic ci nie zagrażało. wszelkie dźwięki ucichły, byłaś sama w całym domu. Jedyny dźwięk, jaki ci towarzyszył, było to łomotanie serca spowodowane takim wysiłkiem i taką ilością akcji w krótkim czasie.
Kufer nadal stał w pomieszczeniu wśród zwłok bandziorów.
Talia:
Zabrałam się za porządkowanie ekwipunku, jako pierwsza czynność jaką mogłam zrobić. Zaczęłam zbierać porozrzucane bronie po pomieszczeniach i ustawiać je we własnym ekwipunku. Wyjmowałam swoje noże oraz katanę. schowałam wszystko na miejsce. Zabrałam się za przeszukania zwłok, aby znaleźć coś wartościowego dla siebie. Kolejno na koniec rzyjrzałam się skrzyni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej