Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niechciany gość - w poszukwianiu skarbu
Canis:
Dotarłaś do Ombros. Trzeba było więc podjąć decyzje gdzie się udać...
Lokacja: Ombros
Stolica gminy o tej samej nazwie. Jeszcze jakieś 15 lat temu była to zabita dechami wieś rybacka w pobliżu Kruczego Gniazda, zamku górującego na okolicznymi terenami. Po odkryciu portalu do Tinriletu miejsce to zyskało drugie życie. Leżąca nad wielkim jeziorem osada stała się w krótkim czasie punktem przeładunkowym wszelkich egzotycznych towarów i gości. Teraz jest to lekko ponad 8 tyś. miasteczko z słynną karczmą "Pijany Smok" która jest pierwszym kulinarnym przystankiem na drodze do tego orientalnego świata.
Talia:
"Pijany smok" - utkwiła jej w pamięci nazwa tej karczmy. Udała się do wioski-miasteczka chcąc wybadać sprawę w karczmie. Przechadzając się po głównym szlaku szukała budynku mogącego być "tym czymś". Szyld z pewnością byłby dobrą wskazówką dla popularnego ponoć miejsca. Gdy/jeżeli znalazła to chętnie weszła do środka.
Canis:
Słynna karczma była oczywiście widoczna. Wchodząc do karczmy zauważyłaś jednak pustki, mnóstwo stołów i krzeseł, jednak tylko jeden stół był zajęty przez dwójkę pospolitych bandytów, oraz jednego gremlina. Gdy weszłaś do karczmy, bandyci przerwali rozmowę miedzy sobą skupiając się wyłącznie an tomie. moment konsternacji trwał dosyć sporo. karczmarz przerwał wycieranie szklanki i zrobił duże oczy. Zapytał tylko.
- Coś podać?
Talia:
Dziewczę zauważyło przeciwników i mając już styczność z tego typu rzezimieszkami spróbowała zagrać pijaną i nic nieznaczącą miejscową.
- A cześć cześć - mówiła powolnie i zataczając łuki dotoczyła się do szynkwasu opierając rękoma o blat. Niski wzrost i konieczność jakiejś gry aktorskiej wymusiła dosyć śmieszne sytuacje. - Daj no wody bo musze wytrzeźwieć trochę... za dużo mi sąsiad polewał - czknęła i zaczęła kaszleć jak gdyby miała wymiotować. Szybko podniosła rękę i uderzyła otwarta dłonią o blat kończąc kaszleć, by uspokoić karczmarza. - ten no... mogę wody co? E pany a wy, cześć wam! - Powiedziała machnąwszy do nich nieporadnie ręką symulując upojenie alkoholowe.
Canis:
//Tego się nie spodziewałem... :(
Karczmarz szybko podał wodę by mieć ciebie z głowy. Zestresowany był twoim zachowaniem, bał się, że mu wykitujesz na miejscu.
Bandyci Zdziwili się twoim zachowaniem. jeden z nich podniósł rękę.
- No cześć mała... Ten... Może usiądziesz? Masz strasznie chwiejne nogi. - Powiedział wystawiając ci krzesło abyś usiadła. Bandyta miał ten "szaleńczy błysk w oku, pozostała dwójka była zdziwiona zajściem i nic tylko chciała podjąć się walki by cie zlikwidować. Widać było po oczach niechęć do nieznanych osób.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej