Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niechciany gość - w poszukwianiu skarbu
Talia:
Pociągnęła wody opustoszając butlę jak najszybciej, symulując gaszenie pragnienia.
- Siądę chętnie, dzięki! - powiedziała i zataczając się podeszła do stolika, żeby sobie klapnąć - Ale jestem wykończona. Chyba tu zasnę. - Powiedziała zmęczonym głosem symulując niewyobrażalnego kaca. schowała ręce pod stuł siedząc cicho tylko wzdychała. ręce zwisały gotowe by ewentualnie uwolnić ukryte ostrza.
Canis:
- Siedź sobie i odpocznij, my już idziemy. Mieszkasz tutaj? W tym mieście? Musimy się kiedyś zabawić sam na sam, ale teraz musimy wracać do siebie, czeka nas podróż. - mówił zdradzając informacje, a pozostała dwójka tylko kiwała głową i robiła tak: <facepalm>. Przerwał po czym wstali i wyszli frontowymi drzwiami. Spojrzałaś za nimi w okno i zauważyłaś, że kierowali się bezpośrednio na południowe kresy miasteczka.
Talia:
Gdy zauważyła znikające postacie za oknami, dopiła wodę i szybko wstała z krzesła udając się do wyjścia.
- Bez urazy, ale inscenizacja jest istotna. - Powiedziała karczmarzowi na odchodne. Wyszła. Trzymała się blisko ściany by wyjrzeć za winkiel w kierunku, w którym poszli bandyci.
Canis:
Zobaczyłąś, jak znikają za budynkami w południowej części miasta, nie zauważyli cię.
Talia:
Dziewczę korzystając z cichego chodu przemknęła w tym kierunku unikając spojrzeń postronnych. Kleiła się do ścian by nie odstawać i być niezauważalną. Gdy zbliżyła się do miejsca rogu, z którym zniknęła banda wyjrzała delikatnie by sprawdzić co się dzieje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej