Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚluz, szmaragd i nicponie

<< < (14/26) > >>

Anette Du'Monteau:
Zobaczyłeś że faktycznie znajdujecie się w dzielnicy biedoty. Otaczał cię widok rozpadających się domostw i budynków. Sklecone na szybko zabudowania nie sprawiały najlepszego wrażenia. Jeśli chodzi zaś o ludzi, to nie było widać ani żywej duszy.

Nikolaj:
- Nikogo nie ma. Wyłazimy - powiedział do gremlinów i zrobił tak jak powiedział. Wyskoczył szybko i podbiegł pod jakiś dom, chowając się w cieniu.

Anette Du'Monteau:
Gremliny wgramoliły się na powierzchnię za Tobą. Widziałeś jak banda przemieszcza się z gracją godną słonia w składzie porcelany. Może nie było to zbyt finezyjne, ale też nie przypominało bandy marynarzy wracającej z karczmy po pierwszym zejściu na ląd od dłuższego czasu. Okolica nadal pozostawała bezludna. Było jedynie słychać co jakiś wrzaski i kłótnie tutejszych mieszkańców.

Nikolaj:
// Jaką mamy porę dnia?

Nikolaj czekając na gremliny wychylił przez kołnierz butelkę z krwią. W sumie osuszył ją do końca. Puste szkło schował z powrotem.
- Cholera, ale wy głośne. To gdzie teraz? - wyszeptał.

// Tracę jeden litr ludzkiej krwi

Anette Du'Monteau:
//: Jest wieczór, słońce zachodzi. Na horyzoncie trochę chmur, ciśnienie w granicach 1004hPa.

-Trzeba iść prosto. Potem skręcimy na prawo. Tam niedaleko być domek podłych ludzi. My wtedy odzyskać nasze przedmioty. Wychodziło na to, że musiałeś dalej kierować się z grupą gremlinów. Jedne w trakcie przechadzki próbowały się skradać, co wychodziło im tragicznie, a inne po prostu skakały w te i w drugą mańkę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej