Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚluz, szmaragd i nicponie
Anette Du'Monteau:
Zobaczyłeś że faktycznie znajdujecie się w dzielnicy biedoty. Otaczał cię widok rozpadających się domostw i budynków. Sklecone na szybko zabudowania nie sprawiały najlepszego wrażenia. Jeśli chodzi zaś o ludzi, to nie było widać ani żywej duszy.
Nikolaj:
- Nikogo nie ma. Wyłazimy - powiedział do gremlinów i zrobił tak jak powiedział. Wyskoczył szybko i podbiegł pod jakiś dom, chowając się w cieniu.
Anette Du'Monteau:
Gremliny wgramoliły się na powierzchnię za Tobą. Widziałeś jak banda przemieszcza się z gracją godną słonia w składzie porcelany. Może nie było to zbyt finezyjne, ale też nie przypominało bandy marynarzy wracającej z karczmy po pierwszym zejściu na ląd od dłuższego czasu. Okolica nadal pozostawała bezludna. Było jedynie słychać co jakiś wrzaski i kłótnie tutejszych mieszkańców.
Nikolaj:
// Jaką mamy porę dnia?
Nikolaj czekając na gremliny wychylił przez kołnierz butelkę z krwią. W sumie osuszył ją do końca. Puste szkło schował z powrotem.
- Cholera, ale wy głośne. To gdzie teraz? - wyszeptał.
// Tracę jeden litr ludzkiej krwi
Anette Du'Monteau:
//: Jest wieczór, słońce zachodzi. Na horyzoncie trochę chmur, ciśnienie w granicach 1004hPa.
-Trzeba iść prosto. Potem skręcimy na prawo. Tam niedaleko być domek podłych ludzi. My wtedy odzyskać nasze przedmioty. Wychodziło na to, że musiałeś dalej kierować się z grupą gremlinów. Jedne w trakcie przechadzki próbowały się skradać, co wychodziło im tragicznie, a inne po prostu skakały w te i w drugą mańkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej