Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚluz, szmaragd i nicponie
Nikolaj:
Nikolaj tylko parsknął śmiechem widząc ruchy gremlinów. Modląc się do bogów, w których nie wierzy starał się jak najbardziej niezauważenie dostać się do domostwa, w których mieli mieszkać owi źli ludzie.
Anette Du'Monteau:
Przebyliście parę ulic, gdy oczom twoim jak gremlinów ukazał się niewielki domek. Nie było bym w nim nic dziwnego, gdyby nie dwaj strażnicy stojący nieopodal drzwi wejściowych.
-To tam... - powiedział wódz
Nikolaj:
- Dobrze. Jakiś plan? Wpadamy, wyżynamy wszystkich bez słowa, czy podchodzimy, gadamy, zastraszamy, oni nam oddają fanty? - Niko w sumie widział tylko dwa sposoby rozwiązania tej sprawy. Reszta była zbyt nudna. W sumie zawsze mógł wyrżnąć wszystkich gremlinów, bandziorów i ograbić ciała, ale w jakiś sposób polubił te niewielkie zabawne stworzenia. Wolał im pomóc. Chciał w sumie tylko wykonać swoje zadanie co do joty i w nic więcej się nie pakować.
Anette Du'Monteau:
-W środku być ich więcej. Jeśli my podejść bliżej, ty móc spróbować zaatakować strażników. My później wejść do środka. My nie móc wystraszyć tych w środku. Ten dom mieć wiele sekretów. - odparł wódz. Niektóre gremliny nie wydawały się zadowolone że mają iść jako pierwsze. Wolały jednak swoje "obrońcę". Mimo to parę chrząknięć potwierdziło słowa przywódcy.
Nikolaj:
- To może tak. Zabijemy tych na zewnątrz. Znaczy ja zabiję. Po cichu, z ukrycia. Ci w środku zorientują się, że coś nie gra i wyślą kilka osób zobaczyć co się stało. Zabijemy ich. I będziemy tak robić, aż w końcu nie będzie chciało im się już wychodzić. Wtedy wy zaatakujecie od okien, ja od frontu. Co ty na to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej