Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cichy domek nad jeziorem

<< < (11/30) > >>

Funeris Venatio:
Boleskine znajdowało się pomiędzy czterema wzgórzami, na najłagodniejszym zboczu tychże pagórów, wewnątrz zamkniętego naturalnego kotła. Leżało tuż nad jeziorem, niecałe pięćdziesiąt metrów od brzegu owiewanego teraz delikatnymi falami powstałymi przez wiatr. Jezioro było niemalże idealnie okrągłe, o średnicy jakichś dwóch kilometrów, może nieco mniej. Sam pałac zbudowany został na planie prostokąta z kilkoma wystającymi nieco alkierzami i czterema kominami na szarawym dachu. Nikt od dawna tutaj nie mieszkał, co można było poznać po powybijanych szybach, połamanych drzwiach wejściowych i zarośniętym krzakami podwórzem. Do tego jakimś cudem z dachu zaczęło wyrastać niewielkie drzewko, zieleniące się pięknie. Dwójka konnych wjeżdżających na teren posiadłości nie zauważyła na pierwszy rzut oka nic niezwykłego - ot, opuszczony dawno pałac. Wielkimi krokami zbliżał się zmierzch, słońce chowało się właśnie za jednym ze wzgórz, potęgując wrażenie tajemniczości.

Lucas Paladin:
ÂŚwietnie się składa. Lucas sięgnął po Zwiastuna Nocy i powolnym krokiem przekroczył bramy dworu. Rozejrzał się dookoła, czy aby nikt go nie obserwował. Zaprawdę imponująca była ta posesja, szkoda tylko, że dotknięta już przez upływający czas. Jednak nie o to tutaj chodziło. Rycerz miał rozwiązać zagadkę i z takim zamiarem wchodził do środka. Budynek był postawiony na planie prostokąta, co znacznie utrudniało Lucasowi ewentualną obronę i przeszkadzało w dokładnym sprawdzeniu, czy nikogo nie ma. Nie chciał wykurzyć z dworu potencjalnego sprawcy, więc milczał i skręcił w lewe skrzydło.

Funeris Venatio:
Po przekroczeniu połamanych drzwi Lucas ujrzał po prostu opuszczony dom. Na podłodze zalegał kurz i trochę ziemi, pewnie przyniesionej przez dzikie zwierzęta. Gdzieniegdzie widać było też trochę ich odchodów i parę ptasich gniazd. ÂŻadnych mebli nie było w środku, wszystko zostało już dawno wyniesione. Przekraczając próg, Lucas poczuł jakby przechodził przez gęstą mgłę, która zalegała idealnie w futrynie niegdysiejszych drzwi. Przed sobą miał wejście do jadalni, zaś na prawo i lewo korytarz, który kończył się parą drzwi.

//Nie będę ukrywał, wzorowałem się na autentycznej posiadłości Boleskine. Link do planu domu, żebyśmy się nie pogubili.

Lucas Paladin:
Lucas zostawił na razie jadalnię w spokoju, postanowił zwiedzić najpierw boczne odnogi posiadłości. Była ona zaiste imponująca, chociaż pusta i zakurzona. Było tu niebezpiecznie fakt, ale rycerz postanowił nie zrazić się tym faktem, odwaga była czymś, co miało go cechować. Kultyści, duchy, demony, magowie-renegaci, to był chleb powszedni dla Bractwa ÂŚwitu, Lucas był zobowiązany ratować ludzi przed takimi tworami. ÂŻagrożenie istniało i to całkiem realne, posiadłość wyrzucała z siebie aurę niepokoju, tajemniczości, potęgująco przy tym niebezpieczeństwo, jakie bez wątpienia czekało na rycerza. Nadal mocno ściskając trzonek swojego buzdygana w ręce, Lucas skręcił w lewo, w korytarz, idąc powoli, ostrożnie, rozglądając się dookoła, miał nadzieję, że nie napotka nieproszonych gości. Gdy dotarł do drzwi pchnął je lekko i przyjrzał się uważnie pomieszczeniu.

Funeris Venatio:
Rozległ się ogłuszający, wypełniający czaszkę huk. Tumany kurzu podniosły się do góry, jakaś niewielka szafka zachwiała się i wywróciła, coś spadło z wysokości i rozbiło się na podłodze. Po chwili szoku okazało się, że to drzwi wypadły z zawiasów i runęły na ziemię. W środku pomieszczenia nie było jednak nic warto uwagi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej