Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cichy domek nad jeziorem

<< < (4/30) > >>

Lucas Paladin:
- Zależy czyje, nie każdy daje sobie sprać mózg. - Lucas odwrócił się w stronę Juliana. - Opowiedz trochę o sobie, ponoć byłeś Wielkim Mistrzem Zakonu niegdyś. Jaka jest Twoja historia?

Julian:
ÂŁódź to byłby naprawdę dobry pomysł. Taka inwestycja na starość. ÂŁowiłbym ryby, może jakiegoś marlina bym złowił.
Nagle z myślenia wyrwał mnie głos Lucasa:
- ÂŁódź. Yyyy, znaczy się tak. Byłem kiedyś Wielkim Mistrzem, objąłem władzę po Patty. Przekazanie mi władzy odbyło się w dość kontrowersyjny sposób, ale o tym mniejsza. To były czasy Mistrza Gordiana, razem z Patty uczyliśmy sie rycerskiego fechtunku. To były piękne czasy. Jednak, czas pokazał, że nie nadaje się na Mistrza. Po moim odejściu Król Isentor zreformował same Bractwo do kształtu, jakim jest mniej więcej teraz. Mimo, że wtedy odszedłem, to wracam co chwilę. Zakonnikiem zostanę do końca...

Patty:
Prychnęłam dziwnie, próbując zamaskować nagły napad śmiechu. Może i pamiętałam jak przez mgłę mianowanie Juliana mistrzem Bractwa, ale wspomnienie trwało i było wyrazem jednocześnie wstydu, jak i klimatu, jaki wtedy panował w zakonie.
- Coś w tym jest, człowiek raz wejdzie do Bractwa i to w nim zostaje już na zawsze - powiedziałam, by zatuszować atak wesołości.

Lucas Paladin:
- W takim razie miejmy nadzieję, że zostaniemy w nim razem, aż do samego końca. No, ale dość gadania. Robota nas czeka. - Lucas przyspieszył konia, liczył, że niedługo znajdą się w połowie drogi.

Julian:
Mknij mój Bucefale!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej