Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cichy domek nad jeziorem

<< < (27/30) > >>

Funeris Venatio:
Omar domyślał się, że ma się zachowywać w miarę naturalnie i najważniejsze, co powinien zrobić, to pomóc rycerzowi z Bractwa w rozwikłaniu zagadki. Chciał wiedzieć kto stoi za śmiercią jego ukochanego ojca. Lucas Paladin był odpowiednią osobą, by mu pomóc w rozwikłaniu tajemnicy cichego domku nad jeziorem.
Sołtys wypadł zza opłotków, biegnąć w stronę swojego dawno niewidzianego syna. Odrzucił jakieś wiadro, z którego rozsypywał ziarno dla kur. Był szczęśliwy, było to wyraźnie widać. Podczas pokonywania tych kilkunastu metrów zakaszlał raz nieznacznie. Lucas dostrzegł, że na prawym oku, na białkówce, miał wyraźną czerwoną żyłkę. Tak, jakby się mocno nie wyspał, bądź po prostu był mocno strapiony zaginięciem syna.

Lucas Paladin:
Sołtys zakaszlał. Czerwona żyłka pod okiem. Objawy zmęczenia, czy może choroby? Płaczu i utrapienia? Rycerz tego nie wiedział. Ale miał przy sobie egzemplarz księgi. Być może sołtys wiedział coś na ten temat. Postanowił jednak najpierw ujrzeć radosne przywitanie ojca z synem, czy Omar wyczuję, że to ten prawdziwy. Czekał. I bacznie obserwował, do tego rzekł:
- Widzicie sołtysie, wasz syn jest bezpieczny.

Funeris Venatio:
- Dzielny rycerzu, jakie to szczęście! - krzyczał w niebogłosy sołtys. Syn wydawał się poznawać w nim ojca. Był zdezorientowany, na wtóry radosny i zbity z tropu. Sołtys szybko jednak rozwiał jego wątpliwości co do swojej tożsamości. A raczej pozbawił Omara jakichkolwiek problemów związanych z tym dylematem. Domniemany czuły ojciec momentalnie wyciągnął zza pazuchy krótki nóż i poderżnął nim gardło Omarowi. Krew trysnęła na sporą odległość, plamiąc twarz rycerza i oślepiając go na chwilę. Lucas poczuł mocne kopnięcie w brzuch i ogarnął go przez chwilę stan błogiej nieważkości, gdy leciał do tyłu. Grzmotnął o twarde klepisko i poczuł szumienie pod potylicą. Rana po oparzeniu zabolała jeszcze mocniej, wracając ze zdwojoną siłą. Lucas czuł, że sołtys zbliża się do niego, lecz w ostatnim momencie zabójcze ujadanie psa dało znać, że rycerz będzie żył. Otworzył oczy i ujrzał, jak domowy zwierzak wgryza się w szyję swojego domniemanego pana, wyszarpując kawałki mięsa.

Lucas Paladin:
Muszę gnoja przesłuchać! Rycerz chciał, powstrzymać psa, krzycząc:
- Dobry piesek! Teraz zostaw! Ja się nim zajmę. - trzeba będzie się dowiedzieć o co tu chodzi, a ten człowiek na pewno miał wiedzę. Może księga zmusi go do mówienia.

Funeris Venatio:
Niestety, człowiek już nie żył. Jego ciało drgało spazmatycznie, krew tryskała wszędzie wokół, a pies niechętnie odchodził od zdobyczy. To był pies Omara. Jego pan został zasztyletowany przez tego grubasa, którego nawet sam pies uważał za tego samego człowieka co zawsze. Zwierzę wreszcie odstąpiło i podeszło do swojego martwego właściciela. Lizało nieżywe ciało po twarzy, kuląc się i nastawiając na pieszczoty, które miały nigdy już nie nadejść.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej