Tereny Valfden > Dział Wypraw
Obezwładniająca ciemność
DarkModders:
Szeklan skrecil od razu w prawo. Okolica byla niesamowita. Te niesamowite polacie ląk i drzewa, ktore mialy juz swoje lata. Szeklan jechal dalej zapatrzony w cudowny krajobraz. Kon mknal bez przeszkod przez droge. Teraz mozna jechac spokojnie
Funeris Venatio:
// No, zawsze to jakiś początek, od razu się lepiej czyta. Teraz z każdym postem postaraj się wrzucić jakieś jedno zdanie więcej, najlepiej nieco bardziej rozbudowane. I unikaj powtórzeń, bo kiepsko wyglądają. "Okolica byla niesamowita. Te niesamowite polacie (...)". "Niesamowita" występuje tutaj jako powtórzenie. Przed wysłaniem posta przeczytaj go jeszcze raz i sprawdź, czy dobrze się go czyta, znaleźć jakieś zastępcze słowo wcale nie jest tak trudno, zawsze możesz się przecież posiłkować wyszukiwarką Google. Do tego polskie znaki, które występują w naszym języku i należy je stosować.
Szeklan spokojnym stępem swego konia dotarł do następnych rozstajów na gościńcu. Minął jeden sporej wielkości kamień grobowy - duży głaz, który znalazł się przy drodze z wyżłobionym napisem, który informował o krzywdzie, jakiej doznała pewna osoba, okolicznościach śmierci i taki tam różnych dyrdymałach. Droga nadal biegła przez otwarte równiny, gdzie czasem widać było jakieś pole, pastwisko, lub po prostu zarośniętą na ugór łąkę. Po kilku minutach od pierwszego, Szeklan dostrzegł drugi kamień. Tuż przed nim znajdowała się jedna droga w lewo, a tuż za nim, w odległości jakichś dwustu metrów, druga.
DarkModders:
Szeklan dobrze wiedział że ma skręcić w lewo przed drugim kamieniem. Skręcił w lewo jadąc dalej w kierunku karczmy. Jazda była męcząca i długa. Szeklan aż zasypiał na koniu chodź jedyne co go rozbudzało to śpiew ptaków
Funeris Venatio:
Nieco zimniejsze niż wcześniej powiewy wiatru skutecznie rozbudziły Szeklana. Zakonnik słusznie wybrał drogę i skierował się we właściwą stronę, kontynuując swoją podróż ku karczmie. Bardzo możliwe, że jaszczur zaczął już powątpiewać w istnienie zajazdu, gdy zza zakrętu i kilku wysokich drzew wyłoniła się "Ciemniejsza Strona Księżyca". Budynek był masywny, pękaty i całkiem pokaźnych rozmiarów. Na placu przed oberżą, przy konowiązie, znajdowało się kilka koni, które spokojnie popijały zimną wodę ze żłobu. Wszystko zalegało w cieniu, więc wierzchowcom nie groziło przegrzanie. Dach karczmy pokryty był dziwnie ciemną strzechą, podobnego koloru był również tynk na murowanych ścianach. Najpewniej właśnie stąd nazwa.
DarkModders:
Szeklan dojechal do karczmy. Zszedł z konia i przywiązał go do żłoba wchodząc do karczmy. W środku nie było dużo ludzi więc przynajmniej nie było tłoku. Podszedł do baru i włożył łape do kieszeni i zaczął grzebać w niej za monetami jednak ich nie znalazł. ÂŚwietnie pomyślał wyciągając łape. Oparł sie o bar i zawołał:
-Barman!- zawołał
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej