Tereny Valfden > Dział Wypraw

Obezwładniająca ciemność

(1/32) > >>

DarkModders:
Nazwa wyprawy: Obezwładniająca ciemność
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, poprawna polszczyzna, walka dowolną bronią min. 50%
Uczestnicy wyprawy: Szeklan z Tihios (DarkModders)

Szeklan wyszedł z sali i od razu ruszył w strone stajni. Wszedł do niej i zaczął sie rozglądać za parobkiem pracującym w stajni. Po chwili znalazł go obrabiającego konia. Podszedł do niego i powiedział:

-Biore jednego konia a i zapomniał bym. Wiesz może jak dojechać do karczmy "Ciemna strona księżyca"?- powiedział do parobka

Funeris Venatio:
- "Ciemna strona księżyca"? Musisz wyjechać wschodnią bramą i kierować się głównym traktem aż do pierwszego dużego rozwidlenia, gdzie skręcisz w prawo, odbijając na południe. Ignoruj pomniejsze ścieżki, a będzie ich kilka, bo się pogubisz. Miniesz dwa kamienie grobowe znajdujące się po drodze. Teraz uważaj... Musisz skręcić w lewo tuż przed drugim kamieniem, nie za nim. W odstępie kilkuset metrów otwartej przestrzeni będziesz miał dwie drogi, nie pomyl się. Potem już tylko kawałek po trakcie i będziesz na miejscu.

//Mamy godzinę 10.30 rano, jest piękna letnia pogoda, słońce grzeje, ptaszki śpiewają i w ogóle sielanka.

DarkModders:
-Dzieki. Teraz juz tam trafie- powiedzial odwiazujac konia. Po odwiazaniu wyszedl ze stajni i wsiadl na niego ruszajac w droge. Nie spieszył sie chodz czasu bylo malo. Jechal klusem ogladajac krajobrazy

Funeris Venatio:
Krajobrazy były iście sielskie. Z tej strony murów zakonu braci rozciągały się szerokie łąki, które łagodnie opadały w dół, gdyż kompleks budynków stał na wzgórzu. Po kilku kilometrach zaczęły się pojawiać pola farmerów, którzy zaopatrywali Braci w żywność. Złote łany zboża widać było aż okiem sięgnął, ciągnęły się czas jakiś, aż znikały na ścianie lasu, który zaczynał się kilometry dalej. Szeklan wyruszył z samego rana, więc gdy dotarł do pierwszego rozwidlenie dróg nie było jeszcze południa, słońce dopiero miało wchodzić w zenit. Jedna niewielka dróżka prowadziła w prawo, trakt szedł dalej prosto, a druga jego odnoga, równie szeroka i wyżłobiona kołami wozów i podkutymi kopytami koni biegła nieco w lewo. Szeklan musiał gdzieś skręcić.

DarkModders:
Szeklan przystanal i zaczal rozgladac sie. Po chwili powiedzial do siebie:

-Ten parobek mowil zebym na pierwszym rozdrozu skrecil w prawo. To chyba ta droga- powiedzial wskazujac reka na prawa sciezke. Po chwili namyslu zdecydowal ze to chyba ta droga i skrecil w nia jadac dalej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej