Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy kurier nie dociera
Canis:
Wparowali do środka rozświetlając pomieszczenia pochodniami wyciągnęli miecze by zrobić porządek.
- Straż! Ku*wa, na ziemie i leżeć! - Wrzasnął strażnik bez zastanowienia. jednak jego oczom ukazał się przerażony staruszek siedzący na gaciach i przywiązany do krzesła. - Co się tu ku*wa stało?! Kim pan jesteś?!
Zapytał patrząc na Ciebie i na starca co chwilę.
Progan:
- No toż to ja go nie związałem! - wrzasnął Progan - Wołał pomocy i mówił, że napastnik jest w jego domu!
Canis:
- Gotowałem sobie kolację i zostałem ogłuszony, ocknąłem się już przywiązany i w takim stanie... słyszałem, że ktoś krąży po domu, po chwili usłyszałem go wołającego mnie z zewnątrz... Jestem Herman Hess.
- Czego ty od niego chcesz? - Zapytał ciebie strażnik, po czym kiwnął na drugiego straznika by przeszukał domostwo. Strażnik nadal miał wyciągnięty miecz czekając na wyjaśnienia, które wyjaśnią mu zaistniałą sytuację.
Progan:
- W takim razie, ja do pana. Mam przy sobie listy od komisarza kompani górniczej z Atusel, adresowany właśnie do pana - powiedział Progan i spojrzał na strażnika - Panie władzo, czy widywał go pan tutaj? Kojarzy go pan?
Canis:
- No przecież... Widuję go codziennie jak idzie do skarbca i wraca... urzędnikiem jest. Ty lepiej pokazuj mi ten list zanim wpakuję cię do lochu nieznajomy. Dawaj te papiery! Zaraz sprawdzimy na ileś ty szczery łachmyto!
Powiedział i rozciął mieczem więzadła na krześle, uwalniając Hermana. Ten wstał i obolały udał się do swoich pomieszczeń by się ubrać. Drugi strażnik powrócił i przekazał informację, że nikogo, ani niczego nie znalazł. Poza wywróceniem całego domu do góry nogami w celu znalezienia czegoś.
- Co z ciebie za bandzior, jak napadasz potem nas wołasz idziesz z nami... - kontynuował, drugi strażnik stanął za tobą blokując ci możliwość ucieczki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej