Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przesłuchanie Hoffersona.

<< < (8/10) > >>

Canis:
- Aha...

- Wszystko mi zepsułeś...

Powiedział Hertling bez broni teleportując się z tego miejsca. Kobieta wstała i chciała spróbować uciec schodami - ginęła od mieczy strażników. Hertling schował swój miecz na plecy i ze zdziwieniem spojrzał na to co tu w ogóle było.
- Zapraszam na szklankę miodu... na MÓJ ku*wa posterunek. Wyjaśnisz mi wszystko nieznajomy mam nadzieją. chyba, ze wolisz zostać wezwany w innym terminie pod groźbą kar.  - po czum zwrócił się do strażników - A wy kurwa będziecie mi naprawiać drzwi za karę, kurwa rozwalić mi drzwi, do cholery jakbym miał mało problemów... - Mówił wychodząc rozjuszony i wściekły z piwnicy. Strażnicy odetchnęli z ulgą "wrócił stary Hertling" pojawiało się w ich myślach.

Gordian Morii:
"Co kurwa?" - zdawał się wyrażać mój wyraz twarzy ( <huh> - o taki był) - Dlaczego oni ją zabili? W końcu to chyba świadek był nie? - zapytałem i już bez słowa ruszyłem za kapitanem.

Canis:
- W moim domu nie ma świadków, są tylko domownicy i ewentualnie włamywacze. Dla włamywaczy nie mamy litości, dość tego tałatajstwa. Ty mówisz z sensem i ty wszystko powiesz z własnej woli lub wbrew jej. Moja gosposia nie wróciła z zakupów wczorajszego dnia więc od teraz zostałem sam domownikiem. - odparł beznamiętnie wychodząc wraz z tobą z domu. otworzył przed tobą posterunek i zaprosił do gabinetu. Gdy wszedłeś sceneria była całkowicie inna. wszystkie szafki biurka były poprzewracane i otwarte. wszystkie papiery, raporty z misji, dosłownie wszystko było wywrócone do góry nogami.

- Już nie wiem co mam zrobić. drugi raz napadnięto na mój posterunek, tym razem przynajmniej nie rozwalono okiennic. tym razem nie był to rozbój tylko podszywanie się pode mnie - mądre, lecz wrogie... będzie trzeba coś wymyślić. Opowiedz mi wszystko po kolei, co się wydarzyło. Możesz mi to tu wyjaśnić i to w domu moim?

Powiedział i schylił się do podłogi, zdjął jedną z desek i wyjął butlę miodu. spojrzał na nią pod światło i postawił na przewróconym biurku. pozbierał z podłogi dwie czyste szklanki i nalał do połowy. oparł się o kant biurka i podał ci szklankę. Sam wziął i wypił z niej soczystego łyczka delektując się smakiem.

Gordian Morii:
- Aha... - powiedziałem wychodząc za komisarzem z domu. Przeszliśmy przez ulicę i ponownie odwiedziliśmy posterunek, lecz tym razem był on już raczej w stanie, że się to określę "średnio wyjściowym". Podnosząc z podłogi przewrócone krzesło postawiłem je gdzieś, gdzie było w miarę "czysto" i usiadłem.
- Dzisiaj przed południem przybyłem do Atusel, aby kupić okręt. Nową fregatę dokładnie rzecz ujmując. Wracając z portu przeszedłem obok Twojego posterunku i widząc, że oferujesz zadania dla grup obywateli zapytałem czy nie znajdzie się i dla mnie jakieś zadanie, gdyż gotówka, powoli zaczynała mi uciekać z konta. - powiedziałem i zakładając nogę na nogę kontynuowałem.
- Zaprosiłeś mnie do biura mówiąc wcześniej, że masz kogoś, kogo należałoby przesłuchać i ten ktoś to był ten stary dziad, któremu przestrzeliłem kolano. Nakazałeś mi pójście do swojego domu, gdzie gosposia miała otworzyć mi drzwi i skierować do piwnicy, gdzie jak powiedziałeś miałem za wszelką cenę wyciągnąć informację od tego człowieka o tym czym jest Liga Cienia. Za wszelką cenę to znaczy również tortury wchodziły w grę.
-Nie podobało mi się to jednak, więc postanowiłem, że nie będę męczył tego człowieka a pójdę raczej z nim na swoisty układ i w taki sposób dowiem się tego lub tamtego. Jednak naszą konwersację przerwałeś Ty. Wrzucając do piwnicy tą dziewkę. Resztę wydarzeń znasz, gdyż byłeś ich świadkiem.

Canis:
- Czyli mam rozumieć, że ktoś podał się za mnie wtargnął tutaj, zdemolował mi pokój, kiedy ja zdążyłem to zauważyć i dotrzeć do swojego domku sfrustrowany i on wtedy wszedł? pytanie moje jest więc takie: gdzie był w tym czasie... Czemu straż wpuściła go tutaj, gdy wiedziała, ze mnie do pory popołudniowej tutaj nie będzie, czemu zaistniała taka sytuacja i jaki ktoś mógł mieć cel w zaaranżowaniu takiej sceny? - zapytał nalewając sobie drugą szklaneczkę miodu i popił. Skoro nie piłeś dalej trzymał szklankę przygotowaną dla ciebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej