Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przesłuchanie Hoffersona.

(1/10) > >>

Gordian Morii:
Nazwa wyprawy: Przesłuchanie Hoffersona.
Prowadzący wyprawę: Salazar
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: myślenie
Uczestnicy wyprawy: Gordian

-Przesłuchanie mówisz? - zastanowiłem się, lecz po chwili dodałem - No to dobra, niech tak będzie. - to powiedziawszy wszedłem na posterunek w którym stacjonował zleceniodawca, z nadzieją uzyskania dokładniejszych informacji już na miejscu. Jednak skoro miało być to tylko przesłuchanie, to dlaczego wspomniał o medyku i brutalności? Się zobaczy.- Pomyślałem sobie i wszedłem do gabinetu.
- Kogo i gdzie trzeba przesłuchać?

Canis:
- Udasz się do mojego, prywatnego domu... tutaj na przeciwko... zastrzegam, ze to ściśle tajne, i nie powinienem tego ci zlecać jako ja... To delikatna sprawa. W mojej piwnicy, sterylnie czystej znajdziesz narzędzia tortur których używamy tutaj. Znajdziesz tam też wszelkie przyrządy medyczne aby utrzymać go przy życiu jak najdłużej. Jeżeli będziesz w stanie go wyleczyć by przeżył gdy skończysz, to będzie wręcz wspaniale. - Podał warunki jakie oczekuje i fakty jakie musiał ci przekazać, nie podał jednak informacji o co konkretnie chodzi. - Ten człowiek jest odpowiedzialny za zbrodnię ludobójstwa. został powieszony a ciało spalone. A jednak znowu żyje mimo, że działo się to dziesiątki lat temu i w innym państwie... Chciałbym wiedzieć czym jest "Liga cieni".

Gordian Morii:
- Gdybym wiedział, że chodzi o coś takiego, pewnie bym się nie zgodził. Teraz jednak mam świadomość, że zawiązała się między nami pewna niepisana umowa, mówiąca o Tym, że nigdy wcześniej Cię nie spotkałem. A więc niech będzie. - powiedziałem jakby ważąc każde ze słów. - Co do tej ligi rozumiem, że nie wiecie o niej nic. Czyż nie? - dopytałem po chwili. Sprawa śmierdziała. Oj śmierdziała, jak kupa gówna rzuconego gdzieś za starym wychodkiem, do którego w ciepłe dni przylatuje setki much. Nie mniej jednak, było w niej coś intrygującego, coś co mogło się spodobać, ale z drugiej strony mogło przekroczyć pewne granice ludzkiej natury. Intrygowało mnie to i to bardzo.

Canis:
- Wiem, ze takie coś jest. Znam opowiadania krasnoluda, który swoją drogą zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, wymienił taką nazwę, opisując właśnie tego człowieka, który został powieszony... A jednak żyje i jest zamknięty w mojej piwnicy. Chcę wiedzieć wszystko. Jak to zrobił, że znowu żyje, jak zabił 500 ludzi w przeciągu 2 dni używając do tego topora nie zostając ani razu zauważonym, oraz po cholerę kradł kamienie szlachetne a potem wywalał je do rzeki... Nic nie rozumiem, za mało wiem, śmierdzi mi to ja kilometr jakimiś sztuczkami, magią albo nie wiem czym. Wyciągnij wszystko, może sam będziesz wiedział o co pytać bo ja już nic nie wiem... - mówił coraz bardziej tracąc fason i okazując zdenerwowanie wynikające z niewiedzy, braku zrozumienia, aż wreszcie być może dezinformacji i sprzecznych danych, jakie otrzymywał.

Gordian Morii:
-Rozumiem. - skłamałem bez przysłowiowego drgnięcia powieki. Bo co mogłem rozumieć? Jak 500 osób toporem? Przecież 500 osób to mała mieścina, albo kilka sporych wsi. Ale nie ważne. Wszystko wyjdzie w praniu, jeśli wyjdzie.
-Powiedz mi tylko jak mogę dostać się do Twojego domu? Jakieś tylne wejście, otwarte okienko na parterze? Bo nie chciałbym raczej wchodzić tam frontowymi drzwiami. Ewentualnie... nie to głupi pomysł. - ugryzłem się w język przed zaproponowaniem upozorowania pojmania i wprowadzenia mnie do domu jako domniemanego przestępcę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej