Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przesłuchanie Hoffersona.
Gordian Morii:
-No to proszę bardzo.- powiedziałem wskazując na tego, który rzucił broń. -Rozbroiłem go za Ciebie, spokojnie zaraz wszystko wyjaśnimy.- powiedziałem, ale nie opuściłem broni.
-Jak widzisz jest was dwóch. Jeden z was zlecił mi przesłuchanie tego gościa, który właśnie zniknął. Przyszedłem więc tutaj tak jak mi polecono, a tak kobieta otworzyła mi drzwi do domu i podając się za gosposię o której mi wspominałeś wskazała mi drogę do przesłuchiwanego. Później wpadliście obydwaj, a ten tutaj zwiał. Chociaż nie mam pojęcia jakim cudem. Już jasne? A Twoi strażnicy, którzy byli na posterunku zapewne widzieli jak wchodziłem do Ciebie niecałą godzinę temu.
Canis:
chórkiem powiedzieli:
- No na pewno widzieli! Co w zwiazku z tym?!
Usłyszałeś huk wyłamywanych drzwi i stukot ciężkich zbrój po posadzce całego parteru. Kwestią chwil było gdy znajdą całą waszą czwórkę.
Hertling nie znający twojego imienia ryknął:
- W PIWNICY KU*WA! W PIWNICY!
Gordian Morii:
- No i będą wiedzieli, że jeden z was zlecił mi to zadanie, a jeśli chodzi o same słowa to wystarczy, że poproszę jednego z wampirów, albo któregoś z paladynów aby potwierdził moją wersję, że któryś z was zwyczajnie kłamie, a ja zostałem zmanipulowany najpewniej przez tego bez broni. - powiedziałem i usiadłem na krześle czekając aż zjawią się straże.
Canis:
Strażnicy zbiegli po schodach zalewając pomieszczenie 7 osobami. Stanęli za wami chowając się za tarczami i kierując miecze w wasze strony.
- Broń na ziemię i odsunąć się! Wszyscy... Dwóch Komisarzy?!
Mówił jeden z oddzialiku.
Gordian Morii:
- Ten z mieczem jest prawdziwy. Ten drugi to oszust, który spędził cały dzień na posterunku i kazał mi tutaj przyjść i załatwić dla niego pewną sprawę. - powiedziałem wskazując na prawdziwego komendanta i chowając pistolet do olstra założyłem nogę na nogę.
-Jeśli macie gdzieś trochę czerwonej rudy, to powinno bardzo szybko zablokować działanie energii magicznej i okaże się kim jest ten człowiek. A i tak kobieta z nim współpracuje. Podała się za gosposię i wpuściła mnie do domu. - dodałem nie ruszając się z miejsca. -Właśnie teleportował się też stąd jeszcze jedne człowiek. Powinien być gdzieś w mieście. Przestrzeliłem mu kolano, przez co słyszeliście huk wystrzału.-
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej