Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przesłuchanie Hoffersona.

<< < (6/10) > >>

Canis:
- Jeżeli zlecający nie był Georgiem - to jesteś niewinny i zostałeś w manipulowany w złe rzeczy... równie dobrze mogę zeznać wówczas, że jesteś tutaj z nami i współpracujesz z nami, i wtedy zostaniesz skazany na ścięcie, w najlepszym wypadku na osadzenie w Mor Andor na dożywocie... Strzelam karami, nie znam waszego prawa. Jeżeli jednak to on zlecił... to wówczas znalazł się ktoś kto go udaje udolnie lub nie... I wówczas dzieje się tu bardzo niecodzienna rzecz - włamywacz udaje kogoś i robi awanturę o coś o czym nie ma pojęcia a chciałby zrozumieć i wiedzieć. Z obu perspektyw to ty tracisz... I kto tu ma jakiś plan? - Powiedział i mrugnął do ciebie oczkiem. Przyglądając się jego twarzy dostrzegłeś zmiany zachodzące w wyglądzie, nie byłeś w stanie określić jak się zmienił, lecz zaszła zmiana którą zauważasz podświadomie.

Gordian Morii:
- No dobra, dobra. Wszystko pięknie ładnie. Ale skoro tak to... - zacząłem i wstając z krzesła dobyłem pistoletów. Obydwu pistoletów.
- Ej Wy! Ani się nie ruszać. bo zastrzelę obydwu jak psy! - krzyknąłem do walczących.
- Kim jestem?! I o co zapytałem mojego zleceniodawce gdy zgodziłem się przeprowadzić przesłuchanie tego tutaj starca. - to powiedziawszy wycelowałem obydwa pistolety jeden w pierwszego a drugi w drugiego Georga.
- Mówicie jednocześnie, ten, który się pomyli ginie. Na trzy.. - powiedziałem i odciągnąłem kurki.
-Raz...

Canis:
Georg Hertling, który wtargnął tutaj pierwszy wrzucajac kobietę na podłogę i pytający was co wy robicie w jego własnym domu, powiedział pierwszy:
- Co ty mi tu kurwa w moim własnym domu grocisz?! Porwaliscie mi żonę i jeszcze macie czelnosć włamywać się do moejgo domu i scenki sobie urządzać?! WY JUÂŻ ZA GROSZ KULTURY NIE MACIE BANDYCI! ZÂŁODZIEJE! CZARNY KLIF! - Darł się bezopamietania z wściekłością na twarzy.

Drugi wchodzący natomiast odpowiedział:
- Gordian... Gordian Tinuvel! Zastrzel ch*ja tą podróbkę! - Powiedział z uśmiechem na twarzy.

Gordian Morii:
- Ty drugi masz rację, wygrałeś życie. - powiedziałem i bez słowa obróciłem się w prawo kierując obydwie lufy w stronę śmiejącego się dziadka. Siedział niecały metr obok więc celować nie musiałem zbyt długo. Wycelowałem w prawe kolano i pociągnąłem za spust. Kurek uderzył w spłonkę, sproszkowana ruda wybuchła, a kula rozbiła na miazgę kolano starego.
Huk był tak przeogromny, że aż zawirowało w głowie, a ja szybkim ruchem chowając jeden z pistoletów do olstra przy boku złapałem zaszokowanego starca.
-Nie spodziewałeś się tego co? - szepnąłem przyciągając go do siebie i przyłożywszy drugi z pistoletów do jego skroni dodałem.
-Oni chyba zapomnieli, że specjalizuję się w amputacji kończyn. Ale to przecież szczegół nie?

- Rzucić broń bo rozwalę mu łeb. A Ty słonko nawet się nie ruszaj, bo chociażbyś była nie wiem jaką wiedźmą nie zdążysz rzucić czaru nim ja pociągnę za spust. - krzyknąłem do całej trójki.
- A my teraz porozmawiamy o tym, czym jest Liga Cieni, czyż nie? - zwróciłem się ponownie do ranionego starca.

Canis:
//Rozumiem, że strzeliłeś do tego co miał być torturowany. Reszcie nic nie zrobiłeś. Jeżeli jest inaczej to napisz oczywiście...

Złapałeś starca, lecz nie był zaszokowany, wręcz przeciwnie, był zadowolony. Uniósł łapkę do góry i machnął dwa razy na pożegnanie. Po chwili poczułeś jak szmaty za które go trzymałeś rozpływają się jak cała jego postać, dosłownie znikając w kłębku materii rozmywającym się w powietrzu. Nie zdążyłeś wystrzelić ponownie, gdy jego postać dosłownie znikła...

Gdy mówiłeś: "rzucić broń..." Hertling który nie znał twojego imienia i nazwiska, oburzony faktem bytowania waszej trójki i zobaczenia swojego sobowtóra, dalej trzymał broń. Drugi Hertling, który znał imię i nazwisko rzucił broń.  Drugi, który rzucił broń powiedział tylko 4 słowa:
- Ty głupcze... Musimy znikać...
Po czym odezwał się pierwszy.
- Ani mi się ku*wa śni rzucać broni! To mój dom i będę robił co chce! WSZYSCY KURWA TU ZOSTAJÂĄ! STRAÂŻE! - Darł się niemiłosiernie rozszalały ze złości działaniami. Miał nadzieję zwołać swoje służby w to miejsce.


Tym czasem straż z posterunku usłyszała huk wystrzału i podjęła kroki zmierzające do interwencji...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej