Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cmentarz

<< < (3/8) > >>

Lucas Paladin:
Kiedy przekroczyłeś bramy świątyni, ukazał się Tobie dość tradycyjny widok. Kaplica nie była duża, po bokach rozstawione były ławki dla siedzącym, w centralnym punkcie uplasowany był sporych rozmiarów ołtarz. Nad ołtarzem wykute były posągi bogów, na środku znajdował się pomnik Zewolli. Z boku dobiegało Cię nikłe światło, odbijane z witraży. Było przejmująco cicho.

Julian:
Zacząłem przechadzać się po świątyni. Była ona, zaiste imponująca. Jednak nie przyszedłem tutaj podziwiać uroków architektury sakralnej. Począłem badać każdy róg, każdy element sanktuarium.

Lucas Paladin:
Oglądając świątynię niczego tak naprawdę nie dojrzałeś. Gdzieniegdzie drogę zabiegł Ci mały szczurek, sypały się płatki kurzu, napotykałeś paliki drewna ze zniszczonych ławek. Kiedy jednak podszedłeś bliżej kierując swe kroki ku ołtarzowi, zacząłeś odczuwać niepokój. Wyraźnie jakaś nieznana Ci siła chciała, abyś natychmiast opuścił to miejsce.

Julian:
Przechodząc w pobliżu ołtarza odczułem niepokój. Jakby jakaś nieznana, obca siła chciała mnie zmusić, abym tam nie podchodził. Lecz jestem wojownikiem Zartata! Nic mnie nie przestraszy.
Podszedłem do ołtarza i zacząłem go badać...

Lucas Paladin:
Twoją uwagę zwrócił zakrwawiony sztylet, ustawiony z ogromnym pietyzmem niemalże w centrum ołtarza. Krew na ostrzu była świeża, co oznaczało, że ktoś tu był całkiem niedawno i używał broni w jakimś celu - jakim, nie wiedziałeś. Obca siła naciskała na Ciebie coraz bardziej, do Twego umysłu zaczęły wkradać się niepokojące obrazy cierpienia i śmierci. W całym tym amoku jednak spostrzegłeś, iż krew ze sztyletu spływa po ołtarzu na posadzkę i płynie wprost do katakumbów świątyni. Zaiste dziwne było to zjawisko, ponieważ krwi było mało, a jednak nie tyle, by spływała w dół. Ale cóż, zła magia potrafi czynić rzeczy bardzo interesujące, a zarazem niebezpieczne.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej