Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cmentarz
Julian:
Kiedy tylko zobaczyłem krew i sztylet wiedziałem, że jestem w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Wystarczył mi tylko jeden rzut oka, aby stwierdzić, że krew na ostrzu jest świeża. Ktoś lub coś tu jest. Wróciły niepokoje, tym razem były silniejsze niż wcześniej. W tym amoku zauważyłem bardzo ciekawą rzecz, mianowicie krew spływała do katakumb. Postanowiłem to zbadać, sądziłem, że to może być klucz do zrozumienia tego miejsca.
Lucas Paladin:
Wędrując za śladami krwi doszedłeś do wejścia do katakumb. Drzwi były również poplamione krwią, co mogło wzbudzić jeszcze większy niepokój. Tym razem wszystko układało się w krwawy napis: "Anguis in herba" - co znaczyło: wąż w trawie. Obca siła po raz kolejny dała o sobie znać.
Julian:
Drzwi poplamione krwią... Ktokolwiek, cokolwiek wzbudza we mnie niepokoje i odpowiada za złą aurę na cmentarzu na pewno rezyduje za tymi drzwiami.
- A co to?
Spojrzałem na napis: Anguis in herba, to chyba znaczy wąż w trawie. Dziwne, dziwne. Sądzę, że odpowiedź czyha za tymi drzwiami.
Wyciągnąłem miecz i popchnąłem drzwi...
Lucas Paladin:
Twoje obawy okazały się słuszne. Wąż w trawie, oznaczał ukryte zagrożenie. W katakumbach nad grobem, legendarnego hrabiego tych włości stało 3 kultystów. Prawdopodobnie próbowali przeprowadzić tam jakiś rytuał, Twoich uszu dobiegło jedynie zdanie:
- Parę minut i przyzwiemy naszego Pana, zaprowadzimy tutaj chaos! - nie miałeś więc zbyt wiele czasu na reakcję, nie mogłeś jednak im pozwolić skończyć rytuału, gdyż musiałbyś stawić czoła komuś o wiele bardziej potężnemu..
3x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Kultysta
Julian:
Za drzwiami spodziewałem się wszystkiego, ale nie 3 kultystów.
- Orzesz, kurwa!
Tym niezbyt delikatnym okrzykiem zwróciłem uwagę kultystów na mnie.
Wszystko zaczęło pasować jedną całość, niepokój, sztylet, oraz ten dziwny napis na drzwiach. Miałem już przygotowany miecz, czekałem tylko na ich ruch.
Pierwszy rzucił się na mnie z niezrozumiałym dla mnie okrzykiem. Przyjąłem wiec pozycję obronną i czekałem. Nie minęła chwila, a już widziałem klingę jego miecza nad moją czaszką. Zareagowałem automatycznie i zastosowałem blok górny. Nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Przeszedłem do szybkiej kontry, zaatakowałem jednym szybkim poziomym cięciem, dzięki któremu udało mi się trafić przeciwnika w żebra. Zawył dziko niczym ranione zwierzę. Zwróciło to uwagę pozostałych dwóch kultystów. Wiedziałem, że nie dam rady całej trójce, wiec musiałem szybko zakończyć tą zabawę. Jednak nie było to takie proste. Kultysta mimo krwawiącej rany próbował dalej atakować, jednak nie było to zbyt efektywne. Zaatakował mnie ponownie atakując z góry, ja tymczasem odskoczyłem i zaatakowałem jego plecy. Nie spodziewał się tego. Dwa, szybkie poziome cięcia z lewej i z prawie strony zakończyły sprawę. Kultysta padł na ziemie z dwiema obrzydliwymi ranami. Dychał, ale nie miał już sił na walkę. Dobicie go było tylko formalnością.
Nie miałem czasu cieszyć się ze swojej wygranej, bo tylko intuicja i dobry refleks uratowały mnie od niechybnej śmierci. Kiedy ja dobijałem pierwszego okultystę drugi próbował zakraść się od tyłu i wziąć mnie z zaskoczenia. Szybko jednak odskoczyłem i jednocześnie przygotowałem się do obrony. Ten okultysta jednak będzie lepszym przeciwnikiem niż swój towarzysz. Próbował dokładnego ciosu, w moją klatkę piersiową, który jednak sparowałem. Próbował ponownie, ponownie się obroniłem. Przeszedłem do kontrataku, próbowałem atakować z góry, ten jednak zaciekle się bronił. Próbowałem z boku również nic. Stwierdziłem raz kozie śmierć. Zamiast ponownie zatakować, zrobiłem coś czego się kultysta nie spodziewał. Mianowicie, przerzuciłem mój miecz jednoręczny z ręki do ręki. Tego cwaniak się nie spodziewał, zaatakowałem go z lewej strony udało mi się trafić w żołądek, który zaczął obficie krwawić. Próbował ostatni raz na mnie zaszarżować, ale widziałem, że robił to z przymusu, z dzikiego fanatyzmu. Chciał zaatakować mnie z góry, ale klinga jego miecza zsunęła się po moim ostrzu. Przystąpiłem do kontrataku wykonując dwa szybkie z prawej strony. Kultysta padł na ziemie dysząc ciężko. Rana na brzuchu obficie krwawiła, a pozostałe nie wyglądały najlepiej. Dobiłem go jednym celnym ruchem. Po prostu przebiłem mu serce mieczem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej