Tereny Valfden > Dział Wypraw
Liga cieni - cmentarz
Samir:
Gdy pojawiły się szkielety, Samir już miał w ręku katanę i ruszył do starcia, skacząc przez małą dziurę w kierunku jednego szkieletu. Usiany podobnymi otworami teren nie pomagał w starciu, ale tym mauren starał się nie martwić, bardziej zajmował go szkielet, na który właśnie się rzucił. Na szczęście napędzany mroczną magią nieumarły nie posiadał żadnej broni, co działało na korzyść wojownika. Samir zaatakował wściekle, tnąc kataną przez czaszkę wroga, który właśnie próbował go ugryźć. Szkielet odskoczył, a wtedy mauren zamachnął się, uderzając z prawej strony, trafiając w bok czaszki, w kruche kości skroni. Wyostrzona, stalowa klinga wbiła się w łeb przeciwnika, pozbawiając go resztek życia. Samir jednak poczuł, że w wyniku ataku znalazł się na krawędzi dziury i właśnie zaczyna się zapadać. Wybił się z obu nóg, z ledwością lądując na przeciwnej krawędzi, gdy zaatakował drugi szkielet. Mauren zerwał się, unikając ciosu i chlasnął przeciwnika przez odsłonięty kręgosłup i doskoczył, wyzwalając ukryte ostrze, błyskawicznie wbijając je w czaszkę wroga.
//Wyszedłem z założenia, że skoro nie podano statystyk broni, szkielety są nieuzbrojone
Canis:
//Ponieważ są nieuzbrojone w tym wypadku. jeżeli uzbrojenie nie jest wymienione w statystykach przeciwnika (na przykład gremliny mają czy też bandyci itd), a prowadzący ich nie podaje to znaczy, że nie mają broni.
- No widzisz... mówię tu strasznie niebezpiecznie... - Powiedział myśliwy widząc twój zabójczy dla nieżywych taniec.
Samir:
- Zdążyłem zauważyć - odparł mauren i wsunął katanę z powrotem do pochwy, zwanej chyba saya, ale Samir nie miał żółtej skóry ani skośnych oczu, dlatego pozostawał przy nazwie pochwa. Wydawała mu się bardziej swojska - Chodźmy dalej, zanim wylezie ich więcej.
Canis:
Tak, chodźmy chodźmy. - Powiedział myśliwy odwracając się i idąc w kierunku wschodniej części cmentarza. Poczułeś jak grunt rusza się pod twoimi stopami, po chwili koścista ręka chwyciła cię za kostkę. Zwracając głowę zauważyłeś, jak na wpół wylazły szkielet łapie cię za kostkę i zamierza wgryźć się w łydkę.
1x Szkielet
Samir:
Mauren warknął głucho, widząc kolejnego atakującego szkieleta. Odruchowo sięgnał po miecz i wyszarpnął go z pochwy, od razu zadając uderzenie, celując prosto w czaszkę nieumarłego. Mithrilowe ostrze uderzyło wprost w to, co kiedyś było twarzą, lecz Samirowi nie udało się zniszczyć czaszki. Spróbował wyszarpnąć nogę z uścisku trupa i zaatakował jeszcze raz, tym razem uderzając prostopadle do ziemi. Trafił w sam czubek czaszki, ostre, mithrilowe ostrze wbiło się pomiędzy kruche kości, przebijając czaszkę na wylot. Gdy szkielet padł, jego ręka straciła kształt i kości rozsypały się po ziemi, a wtedy Samir spokojnie wydostał rękę spod powstałej kupki i ruszył dalej.
- Strasznie tu tego dużo - skrzywił sie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej