Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie II
Funeris Venatio:
- To były konie pierwszej krwi, nie było ważne dla kogo idą, i tak są warte fortunę. A że idą do Bractwa, to akurat oczywistość, w końcu to nasza stadnina.
Wtedy do środka wszedł ktoś następny, zwykły pomocnik z partią siana. Zamienił kilka słów z tym kaszlącym. Usłyszeli, że jeden z koni, którego dopadła dziwna niemoc, padł przed momentem. Ledwie człapał, przewrócił się na bok i już nie wstał.
Kuhin Acker:
-Ach! Ale zrobiło mi się gorąco! Chodźmy na zewnątrz i tak na razie nic tu nie zdziałamy. - Rekrut powiedział to znacząco spoglądając na rycerza. W głowie układał mu się już powoli plan działania. Wolał jednak, aby nie słyszeli o tym inni.
Funeris Venatio:
- Dobrze. Może świeże powietrze pomoże nam w sprawie.
Wyszli na zewnątrz, odeszli kilkanaście metrów dalej i skręcili za małą wiatę. Byli sami.
Kuhin Acker:
-Myślę więc, że ten pożar był dywersją, a rozbójnicy chcieli zabić właśnie te konie. Ktoś próbuje sabotować Bractwo. Myślę, że najłatwiej będzie więc złapać ich podsuwając im pod nos jakiś łakomy kąsek. Nie będziemy się oddalać nawet gdy w okolicy zaczną się dziać podejrzane wypadki. Skupimy się natomiast na przynęcie. Co Ty na to? - Rekrut nie umiał nic lepszego wymyślić. Przynajmniej w tej chwili.
Funeris Venatio:
- Dywersja jest oczywista, Valfden raczej nie odkryłeś. - Nekker uśmiechnął się szczerze do rekruta. - Pomysł z przynętą wydaje się nie najgorszy, naprawdę. Co dokładnie proponujesz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej