Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak konie w galopie II

(1/11) > >>

Kuhin Acker:
Nazwa wyprawy: Jak konie w galopie
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, poprawna polszczyzna
Uczestnicy wyprawy: Kuhin Acker

-Nawet najbardziej cierpliwe umysły mają granice swojej wytrzymałości. - rzekł wkurzony Kuhin. Obrócił się na pięcie i wyszedł z sali. Najpierw poszedł do swojej celi w dormitorium. Musiał się przygotować do wyprawy. Gdy wziął wszystkie potrzebne rzeczy, udał się do stajni, w celu wzięcia konia na wyprawę.

// Sorry. Nie mogłem się powstrzymać, mając taką okazję do zemsty :P W tytule wyprawy dodałem "II" aby istniało jakieś rozróżnienie. Z resztą nie wiem czy tamten tytuł by w ogóle przeszedł.

Funeris Venatio:
//Pochwalam za "II" w tytule.

W stajni napotkałeś codzienny harmider. Ktoś czyścił konie, ktoś po nich sprzątał, ktoś jeszcze inny zwyczajem wysoko postawionych prominentów się zwyczajnie opierdalał. Po staremu, znaczy się. Zaczepił Cię rycerz, który widział Cię dnia wczorajszego w towarzystwie Nekkera.
- A ty, młodzieńcze, nie w Donak?

//Jest godzina 11.30, dnia następnego po wyruszeniu twoim i Nekkera do stadniny.

Kuhin Acker:
-Miałem być w Donak, ale po drodze mieliśmy problemy z bandytami i rycerz Nekker kazał mi wrócić tutaj, abym powiadomił o tym odpowiednie osoby. Teraz mam za zadanie wrócić tam i potrzebuję konia. Do kogo mam się z tym zwrócić? - Zapytał rekrut. Wciąż bowiem jeszcze nie do końca ogarniał organizację w bractwie. Z resztą jak wspomniał dzień wcześniej jego towarzysz, bractwo jest tak duże, że nie sposób jest spamiętać wszystkich twarzy.

Funeris Venatio:
- Jontek, przyprowadź Płotkę! Nie, nie Płotkę! Daj mu coś mniej narowistego, Otoczak będzie w sam raz! - Okazało się, że rycerz krzyczał do jednego z pomocników, który zajmował się pojeniem koni w boksach stajni. Wziął siodło, które wisiało na pobliskim miejscu, które jest specjalnie przeznaczone do wieszania na nim siodła, gdy nie jest używane i okulbaczył zwierzę. Chwycił wierzchowca za uzdę i podprowadził już gotowego do jazdy do rekruta. Podał wodze i ukłonił się lekko, wracając do swoich obowiązków.
- Jedź, nie trać czasu. Mocny, spokojny ogier, nie powinien sprawiać problemów. Tylko nie zostawiaj go w Donak, ma wrócić. Niektórzy zakonnicy, gdy tam podróżują, docierają na jednym wierzchowcu, a wracają na innym. Sprawia to kłopoty w spisach i organizacji. No nic, zagaduję się, wybacz. Powodzenia.

Kuhin Acker:
Kuhin skinął głową w podziękowaniu. - Dziękuję dobry rycerzu. Będę o niego dbał. - Rekrut pogłaskał konia po pysku - Postaram się go doprowadzić tutaj z powrotem... Bo wiadomo, że różne rzeczy mogą się stać. Szczególnie, że ostatnim razem natknęliśmy się na bandytów. Ach! Ale tym razem to ja się zagaduję. To ruszam. Nie mam czasu do stracenia. ÂŻegnaj. - Po tych słowach wsiadł na konia i wyruszył w kierunku Donak.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej