Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie II
Funeris Venatio:
- Znamy skutki, nie znamy przyczyn. W którym boksie podpiłowano parę belek, które zarwały się i trzeba było nieco łatać. Gdzie indziej w spichrzu podpalono trochę siana, lecz szybko się z tym uporano. Kilka wierzchowców dopadła dziwna zaraza, są słabe i przemęczone, coraz mniej jedzą. Do tego kilka mniejszych lub większych incydentów, zupełnie wcześniej niespotykanych. Ale to i tak nie jest najgorsze. Ktoś brutalnie i bez namysłu zaszlachtował dwa ogiery, które miały zostać sprezentowane nowo wybranym dostojnikom Bractwa. Jeden miał być przeznaczony dla Wielkiego Kanclerza, Lucasa Paladina. Drugi miano oddać w ręce Marszałka Funerisa Venatio. Mówiłem Ci o nim, naprawdę poważna i odpowiednia persona. Niestety żaden z nich nie otrzyma wymarzonego rumaka, gdyż ich żywot się zakończył. Nawet nie mogłem rozpocząć śledztwa, gdyż od wczoraj miałem ręce pełne roboty przy załadunku i rozładunku towarów. Praca rusza właśnie teraz, Kuhinie.
//Jest godzina 15.00.
Kuhin Acker:
Kuhin zmarszczył brwi. Coś dużo elementów będzie miała ta układanka. - Cóż... martwym koniom nic życia nie przywróci. Panowie będą musieli poczekać na inne. A wracając do sprawy, to mam nadzieję, że tutejsi pracownicy nie zatarli nam śladów? Lepiej jest obejrzeć wszystkie te miejsca. Słowa słowami, ale im więcej osób obejrzy ślady, tym więcej możemy poznać szczegóły. Zacznijmy może od początku. Od tych boksów o których wspominałeś.
Funeris Venatio:
- Nie znajdziesz tam absolutnie nic. Wszystko było rozłożone w czasie, nie działo się w przeciągu dnia, czy dwóch. Od pierwszy niepokojących wypadków minęło już ze dwa, luba nawet trzy tygodnie. Nikt ich ze sobą nie łączył, bo pierwotnie nie było takiej potrzeby. Dopiero nieco później wszystko zaczęło się robić naprawdę podejrzane. Poza tym tutaj również stacjonują rycerze. Dokładnie piątka stałej załogi.
Doszli jednak do miejsca, o którym wspomniał przed momentem Kuhin. Znajdował się relatywnie blisko, więc dotarli tam w dosłownie dwie minuty. Rycerz wskazał mu wszystko. Dwie belki podtrzymywały strop. Zostały skrzętnie i systematycznie osłabione, to nie było dzieło jednej akcji. Strop, który się zarwał, ważył naprawdę sporo, a w tym boksie znajdował się wtedy w miarę młody koń, który mógł się naprawdę mocno zranić.
Kuhin Acker:
Kuhin rozejrzał się po stajni. Rzeczywiście, większość tropów została już zatarta. Rekrut obejrzał strop, po czym wyszedł zastanawiając się jakby ugryźć tą sprawę. W rozwiązywaniu tego typu spraw nie miał okazji nabyć jeszcze doświadczenia. Cóż... Kiedyś trzeba. Rozejrzał się jeszcze raz po okolicy. -Skoro tutaj nic nie znajdę, to może obejrzymy miejsca, w których zanotowano obecność intruzów niedawno? Coś, gdzie ślad będzie świeży?
Funeris Venatio:
- Wczoraj wieczorem właśnie, a raczej późnym popołudniem. Ja się zajmowałem towarami, pomagało mi kilka osób, w tym dwóch naszych, że tak powiem. Pozostała trójka udała się do zarządcy stadniny, Gelharda. Omawiali ostatnie niepokojące wydarzenia, które miały miejsce. Wtedy zobaczyliśmy pożar, którzy ogarnął tamte magazyny i spichrz. Jak to w takim przypadku, zleciało się wiele osób z okolicy do pomocy. Mówiąc okolicy, mam na myśli inne stanowiska i nieco bardziej oddalone budynki. Ogień opanowano, nic wielkiego się nie stało, stracono tylko nieco zapasów. Najgorsze było to, co odkryto chwilę potem. Dwa wspomniane wcześniej ogiery zostały znalezione na posadzce stajni z rozłupanymi czaszkami. Ktoś użył jakiegoś mocnego narzędzia, może maczugi, może buzdygana, nie wiemy. Postawiono wszystkich w stan gotowości, lecz nie odnaleziono sprawcy. Tamte boksy były niepilnowane przez góra kilka minut, nie dłużej. Pytaj śmiało, jeżeli coś Ci wpadnie do głowy, mogę wszystkiego nie spamiętać z wczoraj.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej