Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie II
Kuhin Acker:
-Dziękuję droga pani. - Odparł uprzejmie Kuhin - -Skoro już tutaj jestem... Nie napotkaliście się ostatnio na żadne problemy? Droga jest bezpieczna?
Funeris Venatio:
- Oh, złociutki, wszystko jest w jak najlepszym porządku... - rozkaszlała się nieco, pewnie jakieś przeziębienie. Nic groźnego.
Kuhin Acker:
- W takim razie ruszam w dalszą drogę. Niech Zartat ma was w swojej opiece. ÂŻegnajcie! - Po tych słowach rekrut pojechał dalej w kierunku Donak.
Funeris Venatio:
Rekrut już odjechał, gdy kobieta rozkaszlała się na dobre. Jej głos stał się bardziej szorstki, nienaturalny, odległy.
- Zartat? Orwell nad nami czuwa. Ekh! Ekh! Ekh! Orwell nad nami czuwa...
Rekrut bez przeszkód dojechał do rozstaja dróg. Po drodze nie mijał nic konkretnego, ot zwykły las. Na samym rozdrożu, przy tablicy wbitej w ziemię informującej o kierunkach podróży, coś ładnie zalśniło.
Kuhin Acker:
Kuhin rozkoszował się konną jazdą. Uwielbiał jeździć od zawsze. Wychował się na wsi i zawsze miał możliwość jazdy konnej. Ten koń jednak był inny. Lepszy od tych wiejskich starych szkap. Więc była to dla niego czysta przyjemność. W końcu dojechał na kolejne rozdroże. Od razu zauważył błysk przy znaku. Podjechał bliżej, aby się przyjrzeć co to takiego może być.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej