Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kill dem oll!

<< < (12/108) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn zrobił to samą co reszta czyli wyszedł z karczmy i wziął swojego konia, A następnie ruszył za Aragornem myśląc. Ciekawe, Aragorn coś planuję, Zobaczę co się będzie działo.

Lucjan Vilfild:
I gdy już wszyscy dotarli do swych rumaków, Lucjan poprosił stajennego by ten przyprowadził jakiś wóz. Co jak co, ale wehikuł tego rodzaju na pewno się przyda. Czekała ich daleka droga. Daleka i męcząca tak samo dla ludzi, jak i dla zwierząt. Mając wóz mogą wrzucić na niego swoje zapasy i tym samym ułatwić trochę zadanie koni. Nawet jeśli czterokopytne nie będą potrafiły tego docenić to na pewno zwiększy to ich szybkość. Vilfild podał swojemu własemu gniadoszowi zielone jabłko wyciągnięte z torby przy pasie, poczekał aż je zje i wskoczył na grzbiet zwierzęcia lokując się wygodnie w siodle.

Nawaar:
Kharim dotarłszy do stajni znalazł sobie odpowiedniego kuca na, którego mógł spokojnie i z gracją wsiąść. Gdy dokonał już tego, a i wóz był gotowy czekał, więc na rozkaz czarnego skurczybyka.

Funeris Venatio:
Funeris przysłuchiwał się wszystkim rozmowom i, podobnie jak Lucjan, ten nowo przybyły, miał coraz mniejszą ochotę na konwersację. Szybko dotarli do stajni, z której mogli pobrać wierzchowce. Dodatkowo Aragorn zalecił przy wyjściu z karczmy, by zaopatrzyć się również w wóz. Jest tutaj szefem, więc wie co mówi. Zajął się tym Lucjan.
Przepchnęli się z trudem do wyjścia z miasta, gdzie stała wcale nie tak niechlujna stajnia, jak by się Poeta spodziewał. Wjechał do miasta z innej strony, razem z jakimś transportem żywności, więc nie widział jej wcześniej. W środku mieściło się kilka klaczy, które były już dla nich przygotowane. Funeris podszedł do tej, która przypominała mu najbardziej swoją poczciwinę, z którą nie rozstawał się przed przekroczeniem portalu do Valfden.
- Na jakie imię reaguje? - spytał się krasnoluda, który podawał mu lejce. Kasztanowa, o smukłej budowie, na pewno nie potężna, bojowa. Długi, dostojny ogon majdał się przy zadzie zwierzęcia. Włożył nogę w strzemię zanim krasnolud zdążył mu odpowiedzieć, do czego i tak się nie kwapił. Taka pogoda widocznie, nikomu nie chce się gadać.
Tekla, czy jakoś tak. Głupie zwierzę, to i głupie imię. Jedźta już! - Tak, zdecydowanie ten krasnolud nie należał do rozmownych. I chyba nie lubił ludzi.




//Gorn, on nie powiedział, że masz wyciągnięty. Powiedział, żebyś nigdy nie stał za nim z ostrzem. :)

Devristus Morii:
Czekając aż cała kampania zbierze się i ruszy Dev przy pomocy pirokinezy wytwarzał i gasił płomień nad swoją ręką. Nudna zabawa, ale sprawiała, że czas dla niego płyną szybciej. Po chwili zwrócił się do Aragorna:
Masz tyle pieniędzy, że szkoda Ci na naukę. No cóż mniejsza konkurencja, mam nadzieję, że będzie tam ktoś kim będę mógł się zająć na osobności.
Powiedział elf dając Aragornowi znak, że głód energii magicznej mu doskwiera.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej