Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Nawaar:
Nazwa wyprawy: Kill dem oll!
Prowadzący wyprawę: Aragorn
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Musk , dowolna broń na 50% , 1 osoba-medyk
Uczestnicy: Aragorn, Kharim Kazama aep Gorem, Lucjan Vilfid, Funeris Venatio, Szeklan z Tihios (Darkmodders), Gorn z Rivi, Devristus.
Kharim święty mściciel bractwa udał się w nowej zbroi już do Ekkerund. W oczekiwaniu, aż reszta kompani również do niego dołączy poszedł prosto do karczmy gdzie przesiadywał Tyrr. Krasnolud wchodząc przywitał się. - Witaj Tyrr. Widzę, że jestem pierwszy a gdzie się podziała reszta?. A z resztą pewnie zaraz się zjawią.
Funeris Venatio:
Funeris Venatio dotarł do Ekkerund chwilę przed południem. Między wyjazdem z siedziby Bractwa ÂŚwitu, a dotarciem do Ekkerund, odwiedził jeszcze stolicę - Efehidion. W zbrojowni zaopatrzył się w srebrny sztylet, którym chciał nauczyć się posługiwać, chociażby pobieżnie. W mieście takim orężem potrafił biegle posługiwać się niejaki Jan, u którego człowiek chętnie pobierał już wcześniej nauki. Bardzo możliwe, że umiejętność walki sztyletem bardzo się przyda podczas nadchodzących dni. Niebezpiecznych dni, jak się spodziewał, słusznie zresztą.
Gdy dotarł do karczmy, gdzie wyznaczono punkt zborny tejże wyprawy, ujrzał na miejscu Kharima, członka Bractwa. Nowo mianowanego ÂŚwiętego Mściciela w swej nowej, wypindzlowanej zbroi.
- Witaj, bracie- podszedł do krasnoluda, uściskując mu prawicę. - Jestem Funeris Venatio, zwany przez przyjaciół Poetą. Niedawno i ja dołączyłem do Bractwa ÂŚwitu, ku chwale Zartata. Mam nadzieję, że kompania braci przyniesie chlubę zakonowi.
Nawaar:
Krasnolud mocno ścisnął dłoń niejakiego poety. - Witaj rekrucie. Jestem Kharim Kazama aep Gorem do usług. Kharim przywitał się tak, jak już od dawien dawna to robił. - Teraz poczekamy na resztę towarzystwa. Mam nadzieję, że podołasz temu zadaniu. Wiedz, że będę Cię bacznie obserwował i wyciągał wnioski. Pamiętaj również, że to starsi pierwsi wyciągają dłoń. Krasnolud pouczył człowieka zasad, które pewnie znał.
Funeris Venatio:
- Czyż to nie nasze piękne anielice niedawno twierdziły, że wobec Zartata wszyscy jesteśmy równi, jako Ci braci właśnie? Bractwo ÂŚwitu jest emanacją królestwa niebieskiego na ziemi, z tego co mi wiadomo. Jesteśmy równi wobec boga. Wybacz mi jednak, jeżeli uraziłem Cię swoim zachowaniem, Kharimie. - Skłonił lekko głowę na znak, że kultura osobista nie jest mu obca.
- Mogę się do Ciebie zwracać w ten sposób? - dodał po chwili, gdy użył imienia krasnoluda.
Nawaar:
- Oczywiście, możesz się do mnie zwracać po imieniu. Proszę również, żebyś mnie nie pouczał w kwestii zasad. Następne słowa wypowiedział w milczeniu w kierunku poety. - Słuchaj, o tym co się w bractwie dzieje i kto nam pomaga nie mówimy na cały głos. Chyba rozumiesz, że wróg ma uszy wszędzie nawet tutaj. Tak, że cicho. Z kolei następne słowa wypowiedział normalnie. - Nie wiem, czy wiesz ale jestem również pułkownikiem w bractwie, a Lucas jest naszym generałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej