Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Funeris Venatio:
Funeris opadł pod ścianę. Był zmęczony, zły, brudny i śmierdział. Lepił się od krwi i nie wiadomo czego jeszcze. We włosach miał fragment czyjegoś mózgu. Obejrzał pole bitwy. Krasnoludy pozostały przy życiu, wszystkie. Zapędziły wojowników i bandytów pod przeciwległą ścianę. Nie obyło się bez kopniaków i uderzeń.
Gdzieś za pazuchą, pod napierśnikiem, miał schowany płaski, niewielki bukłak wody. Ciepłej, prześmierdniętej. Obmył nią twarz nie popijając ani kropli. Po dłuższej chwili łyknął dopiero z dna, zwilżając gardło.
DarkModders:
Szeklan wyciagnal z plecaka butelke piwa. Lyknal porzadnie i podal je Funerisowi mowiac:
-ÂŁyknij sobie
Funeris Venatio:
- Sporo nosisz tego piwa w tym plecaku... - zaśmiał się człowiek. Co chwila buteleczka. Jak on je wszystkie tam uchował?
- Ciepłe jak szczyny niemowlaka... W życiu lepszego nie piłem. - Wybuchnął tak szczerym i niepohamowanym śmiechem, że sam się sobie dziwił. Emocje zbierały w nim od początku wyprawy, od pierwszych potyczek. Zasadzki, napady, śmierć Kharima, porwanie Szeklana, ciągłe bicie i mordowania. Sporo tego jak na kilka dni.
Devristus Morii:
W między czasie Devristus kiedy nikt nie patrzył wysysał energię magiczną z bandyty, którego tym czynem uśmiercił.
DarkModders:
-Tu mam przy sobie jeszcze tylko 4 butelki. Na poczatku wyprawy mialem wiecej- powiedzialem z usmiechem po czym siadlem obok przy scianie. Walki wymeczyly mnie juz. Rany coraz bardziej bolały. Co jakis czas saczyla sie krew z ran.
-Troche cieple ale dobre i takie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej