Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
DarkModders:
Szeklan stanął pewnie przed kolejnym przeciwnikiem, który wymachiwał przed nim mieczem. Szeklan ruszył spokojnie w jego stronie krzycząc:
-A masz skurwysynie!
Po czym uderzył go prosto w klatke piersiowa przecinając kolczuge ale nie raniąc wojownika. Ten ruszył do kontry. Walczył lepiej niż poprzedni przeciwnicy. Jego ruchy były pewne i przemyślane. Jednakże wyprowadził mnie z szyku i zadał mi cios w ramie przecinając je lekko. Wtedy szybko podciąłem nogi zakonnikowi ogonem i przewróciłem go na plecy wbijając mu topór w twarz.
14x bandyci
8x wojownik zgromadzenia
Hagmar:
Obrywał, ale oto chodziło. Był pierdolonym tankiem więc miał na sobie skupiać ataki wrogów. Heshar anash! Kula ognia rzucona z odległości pół metra rozwaliła łeb wojownika. Dracon dobył miecza i ruszył w tango. Szaleńczy i krwawy taniec śmierci dedykowany Rasherowi. Pierwszego rozrąbał na pół. Drugiego otworzył od styku ramienia z karkiem. Rozwalając żebra, tnąc wnętrzności. Lewa strona ciała woja po prostu odpadła. Dwóm następnym odrąbał łby.
14 x bandyci
4 x wojownik zgromadzenia
//Szeklan, używaj ogona ;p
Gorn Valfranden:
Gorn kontynuował walkę z przeciwnikiem. Wyjął miecz i lawirował unikając wrogich ciosów, wróg nie dawał szans na atak i z furią atakował. Gorn unikając kolejnego ataku wykonał salto lądując za przeciwnikiem. Rozpoczął serie ciosów w plecy, zakończył żywot przeciwnika pchnięciem w głowę. Wyjął młot i przygotował się do dalszej walki. Jego kolejny przeciwnik był jednak dobrym wojownikiem, pewnie walczył. Obaj walczyli w pełnym kunszcie swoich zdolności. W końcu przez chwilę nieuwagi bandyty wyprowadził mocny cios w podbródek nokautując przeciwnika, dokończył dzieła. Konntynował walkę, jego przeciwnik był nieuważny jednak dawał radę. Wróg machnął mieczem, jednak Gorn zablokował cios przeciwnika i wyprowadził własną serie w klatkę piersiową, ciosem w głowę powalił przeciwnika i zabił go potężnym uderzeniem młota w twarz bandyty.
11x bandyci
4 x wojownik zgromadzenia
//Szeklan popraw w swoim poście 14x bandytów na 13x bandytów.
DarkModders:
Po tym jak Aragorn pozbył się kilku wojowników Szeklan ruszył na pozostałych. Jednakże jego droge zagrodził mu bandyta, który kopnął Szeklana w twarz powalając go na ziemie. Szybko sie pozbierał po czym zaczął bić sie z bandytą. Szeklan wymierzył dobry cios uderzając bandyte w noge łamiąc mu ją po czym oplótł mu na szyji swój ogon zaciskając go z całej siły dusząc bandyte. Po chwili zjawili sie jego koledzy, którzy chcieli mnie unieszkodliwić. Dwóch ruszyło na mnie z przodu, trzeci zaś od tyłu. Pochwyciłem mocniej toporek i ruszyłem w strone dwóch nacierających z przodu. Będąc blisko bandytów jeden z nich uniósł do góry ostrze i pchnął nim w moją strone jednak w samą pore zrobiłem unik. Bandyta, który był za mną z tyłu nie zdąrzył sie zatrzymać nabijając sie na ostrze bandyty po czym uśmierciłem bandyte, który nacierał na mnie z przodu.
9x bandyci
4x wojownik zgromadzenia
//Używam ogona cały czas <fajka>
//Gorn, ten powyżej to była walka z wojownikami
Funeris Venatio:
Jeden z wojowników przyparł poetę do ściany. Otoczony z jednej strony jakimś stołem, z drugiej i z tyłu ścianą, nie miał wiele miejsca do manewru. To przeciwnik był w natarciu. Wyprowadził szybki, zdradliwy sztych w kark, uprzednio celując w pachwinę. W trakcie zadawania ciosu wywinął niemiłosiernie nadgarstek i zmienił kierunek. Zdradziły go jednak jego stopy, które powinien inaczej ustawić przy ataku w niższą partię ciała, więc Poeta w porę się zorientował i odbił pchnięcie swoim czarnym mieczem. Za chwilę znowu sparował podobne uderzenie, tym razem kierowane w lewe ramię, tuż nad tarczą. Funeris zrobił unik, przepuszczając wojownika bokiem. Ten nie natrafił na żadną przeszkodę, więc lekko zachwiał się do przodu i rekrut Bractwa skrzętnie to wykorzystał. Zaatakował raz, potem drugi. Przejął inicjatywę w tym śmiertelnym pojedynku i sam zaczął wyprowadzać ciosy. Pierwszy został odbity, lecz drugi już dotarł celu. Przeorał ramię, upuszczając krwi i plamiąc koszulę. Następnie cios tarczą pozbawił go tchu na krótki moment, a miecz wbity w płuco pozbawił go tego tchu na wieczność.
Uwolniwszy się od tego koszmaru, Funeris postanowił pomóc walczącemu krasnoludowi, który znajdował się dosłownie trzy metry dalej. Dzielnie odpierał ataki bandziora, więc kwestią chwil wydawało się aż ten padnie. Czarny miecz jednak wmieszał się w tę walkę i zakończył żywot bandyty, który od tej chwili może być nazywany Bobrem bez Głowy.
8x bandyta
3x wojownik zgromadzenia
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej