Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kill dem oll!

<< < (43/108) > >>

Funeris Venatio:
Funeris Venatio dziękował Zartatowi za to, co przed chwilą się zdarzyło. Mordercza, nad wyraz krótka minuta, która swym zasięgiem objęła całe zdarzenie, właśnie dobiegała do końca. Poeta wyszedł z niej cało i pomny przysięgi popatrzył z wdzięcznością ku niebiosom.
Trzech napastników, którzy leżeli teraz martwi w wąskiej uliczce, nie ruszało się stąd ani na krok. Nikt nie widział pozostałego przy życiu człowieka, lecz nie był to czas wytchnienia. Bynajmniej. Zostając dłużej w tym miejscu narażał się na okrążenie, wystrzelanie, zadźganie, albo inne coś, co śmiercią się mogło dla niego skończyć. Jedyne, co mu pozostawało do zrobienia w tym momencie, to odpięcie trzech sakiewek, które najemnicy mieli za pasami. Jeżeli były tam monety, to mogły się kiedyś przydać.
Wojownik szybko rozejrzał się wokół. Naprzeciwko siebie, po drugiej stronie głównej ulicy, widział roztrzaskane drzwi od jakiegoś sklepu, w którym majaczyła postać Aragorna, czarnego dracona. Krasnoluda nigdzie nie było widać, tak samo reszty towarzyszy. Słyszał ich jednak - wydawali się znajdować po tej samej stronie co hrabia, tylko że nieco bardziej w lewo od jego pozycji.
Szybko podjął decyzję by przebiec do sklepu, gdzie znajdował się smoczy potomek. Tam mogli się przegrupować, albo spróbować rozdzielić jakoś swoje siły, by wspomóc resztę towarzyszy. Poza tym tam po prostu miałby lepszy ogląd całej sytuacji.
Poeta wiedział, że wystawi się na strzał, lecz nie wiedział, gdzie znajduje się reszta napastników i czy zaraz ktoś go znowu z tyły nie zaskoczy.

Hagmar:
//Gorn: Musisz opisywać jak używasz takich umiejętności dokładnie. Opatrz się bo się wykrwawiasz
//Szeklan: Obrywasz bełtem w lewą łopatkę.
//Kharim: Nie mogę bo umar  ;p
Funeris dobiegłeś.

Dracon jednak nie mógł ryzykować użycia zaklęcia tak blisko Kharima.

DarkModders:
Bol byl okropny. Upadlem na ziemie po czym zaczalem krzyczec o pomoc. Najemnik wstal z ziemi i wraz z drugim ruszyli w moja strone

Funeris Venatio:
- Jakieś plany? Przydam się gdzieś? - wydobył z siebie, gdy bezpiecznie udało mu się przebyć szerokość ulicy. Jeden pocisk, który został wystrzelony z niewiadomego kierunku, otarł się o brzeg jego tarczy, czyniąc w niej minimalne wgłębienie. Kilka dodatkowych pocisków znaczyło trakt tam, gdzie przed momentem znajdowały się jego stopy. Niebezpiecznie kończy się ten dzień. Zdecydowanie niebezpiecznie.
- Potrafisz ocenić, kto gdzie z nich pozostał?

//Dasz radę zaktualizować mapkę?

Gorn Valfranden:
Gorn krwawił. Nie miał żadnych medykamentów dlatego musiał użyć czegoś innego. Bardzo szybko podbiegł do najbliszego martwego najemnika, szybko wyciągnął miecz a następnie odciął fragment stroju najemnika. Z wielką prędkością ukrył się. przygotował fragment stroju,  A następnie dokładnie umieścił go w miejsce trafienia bełtem, zatrzymując krwawienie.



//Dobrze?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej