Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z krasnalem II
Canis:
gdy zbliżyłeś się już na odległość parę metrów zauważyłeś ruch na półce skalnej, nagle na ciebie zeskoczył jeden tablin głową w dół idealnie przemierzał tunel wyciągając pazury prosto na ciebie.
1x Trablin
TheMo:
Themo nie zastanawiając się zbyt długo zaparł się nogami i lewą dłonią najmocniej jak umiał. Prawą, wolną ręką wyciągnął miecz z pochwy na plecach i umiejętnie manewrując skierował ostrzem do góry. Na szczęście miał odpowiednio krótki miecz by zmieścił się w tunelu. Trablin teraz spadał prosto na miecz. Amatorskiemu grotołazowi udało się ustawić broń centralnie na spadającego stwora. Trablin nadział się swoją głową prosto na miecz. Dzięki pomocy grawitacji przebił sobie czaszkę, co za tym idzie, zginął od razu nie dając sobie szansy na zranienie człowieka. Themo poczuł to uderzenie i prawie się ześlizgnął. Skierował ostrze na dół. Zwłoki stworka zsunęły się z miecza pozbawiając wojownika zbędnego balastu. Truchło stoczyło się na dół. Themo schował miecz i kontynuował swoją wspinaczkę do pierwszej półki skalnej w celu odpoczęcia tam.
0xTrablin
Canis:
Niestety trablin był dostatecznie duży, że widząc kierowane ostrze chwycił ostrymi i wytrzymałymi pazurami za skały zatrzymując się. rozdziawił paszczę i syknął.
- Radzę ci znikać.
Powiedział delikatnie rechocząc. Po chwili zobaczyłeś, jak tunel spowija się ciemnością. został czymś zakryty. pomniejszający się dopływ światła z góry zaczął tworzyć nieprzeniknioną ciemność, dając Trablinowi ogromne pole do popisu.
Po zakryciu ujścia tunelu nie widzisz kompletnie nic poza tym co czujesz w dłoniach. nie widzisz nawet swoich dłoni, swojego ciała, czy też miecza. dopływ światła z dołu zakrywasz swym ciałem, zaś góra jest przysłonięta. słyszysz, jak Trablin zbliża się do ciebie, a ty kompletnie bezradny nie jesteś w stanie bronić się przed atakiem...
1x Trablin
TheMo:
No to trzeba teraz spadać!
Puścił się nogami skały, a wyciągnięty miecz trzymał przy ścianie, by go jakoś spowolnił. Zjeżdżał w dół po niewygodnych kamieniach. Co jakiś czas próbował się złapać skały, by stracić na prędkości. W końcu po niezbyt przyjemnej przejażdżce wylądował na dole, wśród strażników i pracowników.
Canis:
- Z górki na dupę? zawsze słyszałem, ze z górki to na pazurki się leci. - skomentował strażnik jak już z impetem wylądowałeś na ziemi robiąc sobie stłuczenia na dolnej części pleców.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej