Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potłuczone szkło
Anv:
Przykucnąłem gwałtownie, nie chcąc oberwać w łeb kulką z muszkietu. W takiej pozycji ruszyłem najszybciej jak mogłem w stronę młynów. Nie wiedziałem gdzie strzelali i w którą stronę, dlatego starałęm się dotrzeć tam jak najszybciej. Gdzieś tam mieli mieszkać dwaj mężczyźni.
Canis:
Gdy tak pędziłeś spojrzałeś na dwa domy, a w oknach dwoje ludzi w nocnych koszulach z muszkietami. Slyszałeś krzyki i wrzaski, nieprzeciętne przekleństwa i wyzwiska rzucane między dwoma mężczyznami. dało się tam słyszeć poszukiwane przez ciebie imiona w połączeniach jak:
- "Jarek skur*ysynie"
- "Zdychaj mirek! Ty ch*ju!"
I wcale nie brzmiało to żartobliwie szczególnie, gdy kule świstały uderzając w drewniane okiennice budynków dziurawiąc je na wylot.
Anv:
Bodbiegłem w tej samej pozycji bliżej domostw owych panów, wciąż starając się nie zostać trafionym. Gdy byłem dostatecznie blisko krzyknąłem.
- Hej. Panowie. Co jest? Spokojnie. Przybywam do was po pomoc. - starałem się mówić głośno i wyraźnie. Jednocześnie, zachowywałem spokój i zimną krew, chciałem, żeby zrozumieli, że ja ewentualnie też nie jestem ich wrogiem.
Canis:
Spojrzeliz e zdziwieniem na ciebie, po czym odłożyli muszkiety i zamknęli okiennice znikając z okien.
Anv:
Wyprostowałem się więc i ruszyłem przed siebie, do pierwszego z domostw. Podchodząc pod drzwi otrzepałem ubranie. Ostatecznie zapukałem w drewniane drzwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej