Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potłuczone szkło
Anv:
Nazwa wyprawy: Potłuczone szkło
Prowadzący wyprawę: Salazar
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: myślenie + walka bronią białą 50%
Uczestnicy wyprawy: Faust
Wyszedłem, więc wraz z komisarzem, w stronę portu. Zaciekawiony czekającym mnie zleceniem zacząłem dopytywać.
- Czyli co to za sprawa? O co się rozchodzi?
Canis:
- A no tak. Ostatnio wysłałem konwój z zaopatrzeniem w żywność, mleko, woda, pieczywo, trochę mięsa. Lecz jak to bywa ze szkłem - tłucze się niekiedy, gdy woźnica jest nieodpowiedzialny. Udasz się do Mirty, do nowego przewoźnika oraz załatwisz nam nowe dostawy szklanych baniaków z tamtejszego miasta. Szklarz ma na imię Mirosław, zaś woźnicą jest jego szwagier Jarosław. Tylko uważaj bo lubią się kłócić na śmierć i życie. Nowe dostawy szklanych butelek dostarczysz wraz z nowym woźnicą do mleczarza Eryka w Atusel. Na potwierdzenie wykonania zadania przywieziesz mi jedno mleko od Eryka. Jakieś pytania?
Anv:
- Jedno. Gdzie to dokładnie jest? Nie kojarzę, żebym tam kiedyś był. A tak pójdzie szybciej i sprawniej. - stwierdziłem, przekonany o słuszności swoich założeń. Szklanych butelek to jeszcze nie eskortowałem - pomyślałem i uśmiechnąłem się w duchu. Ale nie miałem zamiaru narzekać, z resztą zasiedziałem się ostatnio w mieście. A dodatkowo po kieszeniach wiało pustką od braku złotych monet.
Canis:
- No blady chłopie... nie znać naszego państwa to tragedia jest... Udasz się do gminy Kallar, w dystrykcie Peran z hrabstwie Kevan. Tam znajdziesz miejscowość Mirty, malutkie miasteczko. Weź sobie jednego kuca ze stajni na moje polecenie, wystawią mi rachunek, chyba, że posiadasz swojego wierzchowca.
Anv:
- Jak bym Ci powiedział, w jakiej wiosce mieszkała moja ciotka od strony babki, to żebyś na smoku latał, i kartografem był przednim, wioski byś nie uświadczył. - pomyślałem tylko, po czym zacząłem słuchać informacji o owych Mirtach.
- Ta, posiadam wierzchowca. - tu uniosłem nogę i spojrzałem na swój skórzany but. - Jak widzisz udam się po kuca. - odparłem, po czym skinąłem głową i ruszyłem w stronę stajni. By odebrać rączego rumaka, którego mógłbym dosiąść i razem pognać hen daleko. Uporawszy się z biurokracją stajnianą i wystawieniu rachunku na komisarza, ruszyłem w kierunku bram Atusel, aby wreszcie udać się tam gdzie czekają na mnie szklane cuda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej