Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potłuczone szkło

<< < (11/17) > >>

Anv:
O tej porze karczma w centrum, była jedynym logicznym początkiem poszukiwań mojego szklarza. Tak też zrobiłem, ruszyłem uliczką w stronę owego budynku uciech. Ciepłe światło cudownie biło z okien tawerny. Od zawsze ten widok, wydawał mi się niesamowicie ujmujący. Szczególnie gdy takowa znajdowała się gdzieś poza miastem, na szlaku, wtedy spotkać można też było tam najciekawsze persony. Karczmy w miasteczkach, to co innego. W końcu dotarłem do ściany frontowej budynku, ozdobionej skrzętnie wykonanym szyldem. Otwierając, spore, drewniane drzwi wszedłem do karczmy, rozglądając się co i jak.

Canis:
Ach ta woń... odetchnij teraz pełną piersią, ale weź takiego macha do pięt... Co ci to przypomina? Bo nos przeciętnego człowieka wyczuwa tutaj nutę brutala walczącą z mocarnym bukietem samczej pachy. Gdyby zapachy miały kolory to na tej sali dominował by brąz.  Jeden z odźwiernych był krasnolud, spojrzał na ciebie i twoje włosy i zwrócił się do kupla.
- Takie to żem na plecach mioł.
- Ale nie blond stary!

Odwracając się spojrzałeś na krasnoluda... co to? na brodzie? Widziałeś ty kiedyś tyle juchy na zaroście? Istna masakra... Co kolejny element to jeszcze lepszy. Był wśród nich człowiek z amputowaną dłonią, a w miejscu dłoni nakładka ze  stalowym hakiem. W kącie karczmy siedział okropny niziołek, a na jego plecach stało kilkanaście szczurów. Uderzające podobieństwo tego człowieka do twarzyczek szczurów, tylko mniej owłosione. Jedynym kto wyglądał tu dosyć normalnie był dobrze ubrany w nielichy strój, spasły mężczyzna. Po chwili podszedł do ciebie karczmarz, a był nim człowiek z hakiem. przystawił ci hak do piersi i gburowatym tonem, lecz starającym się brzmieć dosyć gustownie, na siłę starał się być miły, lecz dobrej etykiety nauczonym nie był.
- A ty czego tu panocku?

Anv:
- Odstaw ten palec - odparłem, odsuwając dłonią odsunąłem rękę z hakiem z mojej klaki piersiowej. -Szukam szklarza. Bodaj Mirosław się nazywa. W Atusel potrzebują jego roboty. Gdzie go znajdę? - zapytałem rozglądając się po karczmie.

Canis:
- Wyjdzie tedy i pójdziesz na wschód, tam rzesz będzie cmentarz. A jak już miniesz cmentarz to bedo młyny. Tam wśród młynów dom swój ma, a tuż obok ma swoja pracownia.

Anv:
- A jego szwagier? Podobno woźnica. Też by mi się chłopaczyna przydał. Gdzie mieszka? - zapytałem kiwając głową iż zapamiętałem trasę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej