Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przejście
Funeris Venatio:
- W takim razie rozumiem, że sytuacja zmieniła się diametralnie. To już nie będzie polowanie, nie obława, nie łów - to musi się skończyć niemalże planowym wycięciem gatunku*. A przynajmniej ukróceniem. Sporym.
Funeris rozejrzał się wokół. Wszystko wywrócone, rozbite, połamane. Jeżeli tak ma się kończyć każda wyprawa kupiecka do Valmeth, to trzeba to ukrócić. Raz i na zawsze.
- Dobrze, wyruszam najszybciej, jak tylko mogę. Nadal doskwiera Ci niedowład kończyny? Mam iść sam, zaczekasz, jak domniemywam? - w końcu sam tauren wcześniej to proponował. Poeta wolał się jednak dopytać, zanim wyruszy w drogę powrotną.
- A tak w ogóle - mogę poznać twe imię? Mnie zwą Funeris Venatio, jak już mówiłem wcześniej.
// * Obława, część II - Jacek Kaczmarski. Ostatnio mam na jego twórczość wielką ochotę.
Devristus Morii:
Me imie to Darmar. Mogę iść, ale będe musiał opierać się na Tobie.
Funeris Venatio:
- Ruszajmy więc, Darmarze. - Podszedł do taurena i pomógł mu wstać. Wielkie bydle, gigantyczne wręcz. Dobrze, że jeszcze podlotek, bo Poeta za żadne łaski Zartata nie dałby rady pomóc mu iść. I tak sprawiało mu spoty wysiłek, lecz człowiek też do najsłabszych nie należał. Ekwipunek przesunął tak, by nic o siebie nie zaczepiało i by tauren miał pewny punkt podparcia.
Funeris znał swoje ciało i wiedział, jak je wykorzystać. Cały czas szedł wyprostowany, by ciężar, który opierał mu się na barku, był jak najlepiej amortyzowany przez kręgosłup. Gdy człowiek stoi prosto, może podnieść spore ciężary, jeśli wie, jak się zaprzeć. Głównie chodzi o to, że należy wykorzystać swoje plecy. Niby banał, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że mięśnie pleców są największymi mięśniami, jeżeli jako punkt odniesienia weźmiemy ich powierzchnię. Odpowiednio wykorzystane, mogą pomóc podczas wędrówki tejże wędrówki.
Ruszyli więc z powrotem w stronę Opactwa Valmeth, na północ.
Devristus Morii:
Po trudach drogi i wielu przystankach dotarliście do Opactwa Vameth. Od razu do Was wylecieli strażnicy, aby odebrać Darmara.
Funeris Venatio:
Funeris Venatio był niezwykle wyczerpany. Nogi paliły, uda pulsowały, plecy bolały jak diabli. Dotarli jednak. Zatrzymywali się niezliczoną ilość razy, lecz w końcu w oddali zaczęły majaczyć wieże, a nieco później i mury, Opactwa Valmeth na wyspie Feros. Jeszcze chyba nigdy od początku pobytu w królestwie Valfden się tak nie cieszył, jak na widok taurenów, którzy wybiegli do nich, gdy wyraźnie pokazali się w okolicach bramy południowej.
- Zaprowadźcie mnie do Madarona, muszę z nim pilnie porozmawiać - poprosił taurenów. Musiał przekazać ważne informacje, które posiadał Darmar. Chociaż i tak pewnie skierują się wtedy razem do miejsca, gdzie opatrywano drugiego z podróżników.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej