Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przejście
Devristus Morii:
Mógłbyś coś dla mnie zrobić i sprowadzić pomoc? Jak widzisz nie dam rady sam wrócić, a jak sądzę nie masz umiejętności, żeby mi pomóc.
Funeris Venatio:
Funeris bił się z myślami.
- Będę z Tobą szczery, nieznajomy. Do najbliższych zabudowań jest jakieś dziesięć kilometrów, co daje w przybliżeniu dwie godziny drogi w jedną stronę. Zważywszy na fakt, że zostałem wysłany z misją z Opactwa, która nie cierpi zwłoki - w końcu nie wiadomo, czy wilcza wataha nie zaatakuje jeszcze kogoś w tym czasie - a twoje konie uciekły wyraźnie w stronę najbliższego domostwa, jestem skłonny stwierdzić, że zrządzenie losu doprowadzi tutaj kogoś zanim dotrę do najbliższej rozumnej istoty. Moja droga wiedzie w przeciwną stronę, tam, gdzie jest niebezpiecznie. Od strony Vameth nie nadciągnie nic, co by nie było twoimi pobratymcami idącymi sprawdzić, czemu przybiegły same konie, które nadal są złączone i ciągną za sobą kawałek dyszla z wozu. Na pewno też ktoś wie o twoim przybyciu i będzie Cię wyczekiwał. Szybko skojarzą fakty.
Devristus Morii:
Ty myślisz, że jakaś wataszka wilczków może doprowadzić Taurena do takiego stanu? Chcesz to idź tam sam, bez wsparcia z Opactwa, ja w między czasie jakoś doczołgam się te kilka kilometrów.
Funeris Venatio:
- W takim razie, proszę Cię, powiedz mi, co tam się stało. Madaron z Opactwa twierdził, że zadanie można wykonać w pojedynkę. Dopytywałem się go o wszystko, lecz nie wspomniał nic o żadnym wsparciu. Czyżby działo się tam coś, czego i on nie mógł wiedzieć?
Devristus Morii:
Na początku dochodziły wieści do Opactwa na temat watach wilków w tym lesie. Wysyłaliśmy żołnierzy, żeby robili redukację, ale to co teraz jest w tym lesie to istne zawilczenie terenu. Wilk na wilku. Zabierz mnie do Opactwa, bo Madaron musi się o tym dowiedzieć
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej