Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przejście

<< < (5/9) > >>

Funeris Venatio:
// Punkt dla Ciebie.
Skrzyń zostało jeszcze pięć. Szybkie oględziny zawartości każdej z nich powinny uzmysłowić Funerisowi, o której dokładnie mówił tauren. Jeżeli w którejś z nich znajdowały się mikstury lecznicze, o które wcześniej się pytał, wielki młodzieniec mógł odzyskać na tyle przytomność, by móc się z nim w miarę bez problemów porozumieć. Poza tym trzeba pomagać wędrowcom na szlaku - tak po prostu.
Zaczął otwierać następne. Znalazł w nich...

Devristus Morii:
W skrzyniach znalazłeś skóry, papiery i oczywiście dwie mikstury lecznicze.


Nazwa: mikstura leczenia ran 0.3l
Działanie: Natychmiastowo leczy drobne rany cięte, siniaki oraz stłuczenia zatrzymując krwawienie z rany głębokiej do 2 centymetrów, tworzy skrzep (strup).

Funeris Venatio:
Skóry, skóry, skóry... więcej skór... Jakieś papiery. Dokumenty, listy, kartki. Skóry... O, wreszcie! A nie, następna skóra. Tylko że ładna i niespotykana. Hm, ciekawa z kogo, lub czego, zdarta. Do ludzkiej nie podobna, więc się nie ma czym martwić. Przynajmniej na razie.
Wreszcie w którejś skrzyni, po godzinach poszukiwań, które zdawały się osiemdziesięcioma sekundami, zna... Nie. Po osiemdziesięciu sekundach poszukiwań, które zdawały się być godzinami, znalazł dwie mikstury. Z tego, co wiedział (i potrafił przeczytać na butelce) były to mikstury leczenie ran, czyli dokładnie takie, jakich szukał. I jakich on, a raczej tauren, w tej chwili potrzebował. Buteleczki niewielkie, więc pewnie byczysko będzie musiało golnąć sobie dwie flaszki. No, ale co mu Poeta będzie żałował.
- Mam je, znalazłem! - wykrzyknął uradowany. Podszedł tych kilka kroków do taurena i odkorkował ekstrakt. Delikatnie podawał go młodzianinowi, by ten się nie udławił. Jeżeli będzie to konieczne, to poda i drugą flaszkę.

Devristus Morii:
Po jakimś czasie Tauren poczuł się na tyle dobrze, aby przemówić.
Co się stało? Czemu nie mogę ruszyć ręka i nogą?

Funeris Venatio:
- Jestem Funeris Venatio. Szedłem w stronę lasu, rozprawić się z wilczą watahą - polecenie Madarona. Gdy dotarłem do tego miejsca, zobaczyłem, jak twój powóz pędzi jak szalony. Konie musiały się czymś spłoszyć, a Ciebie coś pogryźć - Poeta wskazał rany, który były wyraźnie widoczne nawet spod grubego i ciemnego włosia, które porastało całe ciało taurena.
- Koła wpadły z rozpadliny, co przy takiej prędkości zakończyło się wypadkiem. Spadłeś z wozu, który rozsypał się w drzazgi. Majaczyłeś, podałem Ci miksturę leczniczą, którą znalazłem w jednej z twoich skrzyń. Nawoływałeś za nią, gdy do Ciebie mówiłem. Nic innego nie ruszałem, gwoli wyjaśnienia - mówiąc ostatnie wykonał ruch, który chyba pod każdą chmurą i każdym dachem znaczy to samo - mam czyste ręce, nic nie zrobiłem.
- Pamiętasz coś sprzed wypadku? Skąd jechałeś? Wiesz coś o wilczej watasze, na którą poluję?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej