Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy

<< < (16/31) > >>

Canis:
Jak powiedział - tak zrobili. Poszli we wskazywanym przez Talię kierunku, gdzie widziała przemykającą osobę. Wasz marsz już nie był cichy, więc ściganie wymagało pewnego biegania. W miejscu w którym Talia widziała osobę pędząc dalej zauważyliście pewną grotę, wokół dochodziło do okropnego wycia wilków i ujadania. Po chwili z groty wybiegli bandyci zadowoleni z siebie, są odwróceni do was plecami a są to:

7x Bandyta
5x Wojownik zgromadzenia

Są od was 30 metrów oddaleni, stoją do was plecami, zatem nie widzą was, są zwróceni w stronę groty, z której dochodzi was ujadanie wilków.

- Talia kusza... a my... Lucjan?

Szepnął do dowódcy wyciągając już swoja szabelkę gotową do siania zamętu.

Nawaar:
Kharim z młotem w rękach i skupiając moc magiczną gotów był do działania. - Teraz, albo nigdy. Szepnął.

Lucjan Vilfild:
-Spokojnie... Ich jest tylko dwunastu, a nas aż czwórka. No i mamy przewagę zaskoczenia. Nie podchodzimy. Załatwiamy stąd tylu ilu się da i niech to oni przyjdą do nas. Najpierw ta grupka w kolczugach, pozostałych załatwi się tradycyjnie mieczem. Nie wyglądają na nic innego, jak tylko bandę oprychów. Talio przygotuj się. Kharim też rzucaj w nich tymi światełkami. Salazarze... Mógłbyś załatwić z jednego, tak jak tamtą wiewiórę. Chyba, że masz w rękawie coś lepszego. Gotowi? Ognia!
Samemu nie posiadając nic przydatnego na dystans dłuższy niż ostrze miecza, wyciągnął obie swoje bronie w oczekiwaniu na wroga.

Nawaar:
- Nie dam rady ich dosięgnąć swoimi czarami, więc lipa za duża odległość mnie dzieli. Kharim zrobił jednak, coś innego postanowił zrobić sobie power up, żeby w walce bezpośredniej być bardziej skuteczny. Skupił w sobie moc magiczną położył dłoń, na swoim napierśniku i powiedział inkantację łaski siły. - Grashiz! . Mięśnie krasnoluda, powoli zaczęły rosnąć wypełniając je energią do niszczenia swoich wrogów, ale musiał jeszcze chwilę poczekać, żeby móc jej użyć w walce. Krasnolud chciał nawet krzyknąć z bólu jaki ów czar wywoływał, ale okiełznał emocję.

// Aktywny czar w następnym poście łaska siły.
Plus 3 finiszery.

Canis:
Salazar odkorkował butelkę z krwią wilka. za pomocą hemoglobinezy zaczłą oddziaływać na krew badając jej wiązania i naginając je ze sobą, następnie siłą woli wydobył małą stróżkę krwi i nad jedną z dłoni uformował bezkształtną masę z 200 mililitrów krwi wilka.

Będąc skoncentrowanym otworzył swą dusze by móc pobierać inkantacje, oczyścił swój umysł do tej okazji by skupić się na działaniu. Skupiając energię magiczną wypowiedział formułę zaklęcia Krwiste uderzenie:
- Arashiz uruesh!

Energia magiczna wypłynęła z ciała łącząc się z masą krwi, dzięki czemu uformowała pocisk. Energia magiczna łącząc się z krwią nabrała specyficzny dla zaklęcia charakter czyniąc ją swoistą kulą krwi będącą pociskiem. Trzymając kulę więzami psionicznymi, jaszczur cisnął kulę wprost w jednego z wojowników zgromadzenia. Kula idealnie trafiła w tył głowy przeciwnika wyparzając ciało. w miejscu trafienia, o średnicy 25 centymetrów na głowie powstały rany krytyczne z których zaczęła toczyć się krew, dzięki uderzeniu przeciwnik zmarł. W wyniku uderzenia przeciwnik przewrócił się do przodu i uderzył o ziemię, wyparzone miejsce na głowie zwróciło uwagę pozostałych, którzy chwycili za broń i pobiegli w kierunku drużyny.

Tracę: 0,2 ml krwi wilka.

7x Bandyta
4x Wojownik zgromadzenia

Są od was 30 metrów oddaleni, biegną z bronią w dłoniach, dzierżą miecze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej