Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Canis:
Salazar oprawiał więc zwierzęta, gdy pozostali rozmawiali. sięgając po niewielki nóż zaczął od usunięcia płynów z organizmu zwierząt, ułożył je na ziemii i wyjmując puste flakony zaczął nacinać główne żyły, oraz tętnice wilków zlewając krew. Oprawił tak wszystkie 4 wilki i chował flakony.
Pozyskuję:
20 litrów krwi wilka
Następnie trzymając nożyk zabrał się za pozostałą część oprawiania zwierząt. Otworzył paszcze 3 wilków i podwarzając kły w dziąsłach wyrywał je i chował do pojemniczków, następnie przyjrzał się łapom i wbijajac ostry nożyk pod poduszki łap podważał całe pazury wydobywając je skrzętnie i chowając do osobnego pojemnika. Na koniec wziął się za skóry. Zaciął skórę głęboko przy szyi dookoła głowy, następnie na podbrzuszu zrobił głębokie cięcie, by wkońcu zaciąć na czterech łapach oraz przy ogonie. Tak zaciętą skórę zdejmował niczym płaszcz, czy kamizelkę z ciała wilków pozyskując skóry wilków.
Pozyskuję:
64 pazury wilka
8m2 skóry wilka
12 kłów wilka
- Lucjan, po naprawieniu koła to my idziemy szukać pułapek i kłusowników, nie interesuje nas już konwój do kopalni. Ale masz rację, to nadal będzie 1 koń i i tak nie wrócimy do Atusel. Gdybyśmy jednak pojechali do kopalni, zostawili byśmy nasz wóz na 16 godzin, nie sądzę, by została z niego chociażby jedna drzazga...
- Kharimie, jedna osoba spacerująca do miasta na szlaku gdzie grasują bandyci i kłusownicy to jak wydanie na siebie wyroku...
Woźnica nastolatek miał z was ubaw po pachy. Gwizdnął raz, zawołał konika po imieniu parę razy i zagwizdał raz jeszcze, aż klacz przyszła z lasu gotowa do dalszej pracy. Wziął resztę liny, której nie zużył Salazar i sam skonstruował prowizoryczną uprząż dla konia, po czym przyczepił ją do wozu.
- Możecie skończyć i lecieć dalej? Dziewczyna na mnie czeka, a wy, stare pierdziele nic nie potraficie, wielcy ochotnicy straży górniczej też mi coś.
Powiedział z kpiną w głosie na temat całej czwórki.
Nawaar:
Kharim miał już przypierdzielić gówniarzowi, ale się uspokoił. - Cały ten czas mogłeś go zawołać, a siedziałeś na ziemi, a teraz się z nas nabijasz, bo chcieliśmy coś zrobić.
Canis:
- Dojrzewa... taki wiek krasnoludzie. Starczy tego. To co Lucjanie, idziemy dalej?
Lucjan Vilfild:
Lucjan natomiast, chociaż opanowany, przypierdzielił gówniarzowi. Podszedł bliżej i z nie tęgą miną zdzielił chłopaka w tył głowy otwarta dłonią. Woźnica poczuł uderzenie, chociaż Vilfidl uważał by nie okazało się za mocne. Nie chciał mu przetrącić niczego pod czaszką, bo jego głowa mogła im się jeszcze przydać.
-Prowadź lepiej, to może zarobisz na premię.
Powiedział odbierając koło krasnoludowi i umieszczając je ponownie na wozie.
Nawaar:
Krasnolud zaśmiał się głośno na reakcję Lucjana. - Zasłużył sobie chłystek. Dobra lećmy, bo mnie łapy swędzą żeby też kogoś uderzyć, a z takiej rękawicy mógłbym komuś klepki poprzestawiać w głowie. Rycerz spojrzał się na woźnicę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej